środa, 8 lutego 2012

xenonowskie dwojaczki

dziś chciałem pokazać jedne z naszych najnowszych aparatów w kolekcji. to dwa podobne modele aczkolwiek różnią się kilkoma rzeczami. przede wszystkim jednak ich wspólną cechą są rewelacyjne 6-elementowe obiektywy ze stajni Schneider-Kreuznach
zapraszam do obejrzenia naszych małoobrazkowych xenonowskich dwojaczków - Welta Weltini i Balda Super Baldina

Welta Weltini + Xenon 5 cm f=2
aparat klasycznego formatu małoobrazkowego - na filmy typu 135. kamera ta jest produkcją niemieckiej firmy Welta. została wprowadzona na rynek w roku 1937 i produkowana była do roku 1941
miechowy aparat wyposażony jest w wizjer sprzężony z dalmierzem, który osadzony jest bezpośrednio na górnej części korpusu. podstawa dalmierza oraz okienko podglądu są rozstawione dość szeroko (szczególnie jak na tak mały aparat) do daje wygodę i komfort przy ostrzeniu. praca z nim jest zupełnie bezproblemowa - plamka dalmierza jest jasna, czytelna i precyzyjna  
ciekawą cechą z której słynie ten niewielki sprzęcik jest kształt pokrywy obiektywu oraz to czym jest on podyktowany. otóż kamera owa (jak podaje producent) samoczynnie cofa dźwignię od ustawiania ostrości w pozycję nieskończoności (tak by obiektyw był maksymalnie cofnięty w stronę korpusu) w momencie składania obiektywu i zamykania frontowej klapy
generalnie były dwie wersje tego aparatu - pierwsza z nich była produkowana w latach 1937-1938 i to tą wersję właśnie tutaj prezentuję, oraz późniejsza zwana także czasami jako Weltini II która posiadała większą i bardziej zaokrągloną obudowę dalmierza sięgającą przez cały korpus od lewej do prawej jego strony
nasz aparat jak już pisałem jest wersją pierwszą i tym samym starszą - jak na kamerę ponad siedemdziesięcioletnią to wygląda i pracuje bardzo dobrze. po okleinach na których zachowały się piękne tłoczenia (choćby to na powyższym zdjęciu) widać, że nie był to aparat zbyt intensywnie użytkowany
interesującym jest to iż Weltini po głębszym zapoznaniu się z nim jest kamerą niemal identyczną co Welti które prezentowałem jakiś czas temu pod tym linkiem. niemal jednak nie znaczy iż jest to ten sam aparat. otóż Weltini jest obróconym "do góry nogami" Weltim i dlatego też licznik zdjęć znajduje się w nim od dołu (w Weltim od góry), pokrywa obiektywu posiada zawiasy z lewej strony (patrząc z pozycji fotografującego - Welti ma po prawej), spust migawki znajduje się także pod palcem dłoni lewej, a film jest przeciągany odwrotnie niż we wspomnianym i wskazanym pod linkiem Weltim. ciekawa oszczędność przy produkcji, a nowy model powstał przecież
na górnej płaszczyźnie obudowy dalmierza znajduje się tabela przedstawiająca zakres głębi ostrości przy różnych przysłonach oraz odległościach fotografowanego obiektu od obiektywu

wnętrze tego niewielkiego aparatu także nie wygląda na zniszczone

wspomniane wytłoczenia na okleinach - pod palcami prawej dłoni oraz na tylnej klapie od komory filmu tuż przy liczniku zdjęć znajduje się przycisk zwalniający blokadę frontowej pokrywy obiektywu i po jego naciśnięciu następuje rozłożenie się miecha i wysuw obiektywu do przodu
wspomniana wcześniej i na tyle duża, że naprawdę można komfortowo pracować baza dalmierza i wizjer tworzący plamkę do ustawiania ostrości
Weltini wyposażony jest w migawkę firmy Welta o numerze seryjnym 5409576, która oferuje czasy jej otwarcia z zakresu od 1 sek. do 1/500 sek. oraz także czasy B i T
najistotniejszym elementem jest jednak wspaniały obiektyw Schneider-Kreuznach Xenon o ogniskowej 5 cm i f=2 o nr seryjnym 1215316
pod dźwignią ustawiania ostrości zainstalowana jest skala odległości która pomaga choćby wstępnie oszacować w jakim położeniu będzie znajdować się dźwignia przy fotografowaniu danego obiektu
Weltini mógł być wyposażony w cztery różne obiektywy. pierwszy z nich - obecnie Weltini z nim osiąga najwyższe ceny - to Leitz Elmar 5 cm f=3.5. kolejnym był zeissowski Tessar o ogniskowej 5 cm i światłosile f=2,8 oraz dwa ostatnie to Schneidery - ten który jest w tym egzemplarzu Xenon 5 cm i f=2 oraz Xenar również o ogniskowej 5 cm lecz f=2,8
soczewki w naszym egzemplarzu nie są w stanie idealnym co widać na zdjęciach - posiadają delikatne rysy aczkolwiek wewnątrz konstrukcji samego obiektywu nie ma zabrudzeń, a co najważniejsze soczewka tylna (pierwsza od płaszczyzny naświetlanego filmu) jest w stanie bardzo dobrym. przysłona oraz czasy pracują doskonale w całych swoich zakresach. dalmierz także jest czysty, precyzyjny i przyjemny w użytkowaniu dzięki jasnej i czytelnej plamce
kamera nie posiada sanek na lampę błyskową aczkolwiek jest wyposażona w gniazdo synchronizacyjne oraz ma możliwość podpięcia wężyka spustowego
kompletu dopełnia piękny, skórzany w głębokim odcieniu brązu pokrowiec w świetnym stanie z paskiem na ramię oraz wytłoczoną nazwą
Weltini był stosunkowo drogim aparatem (szczególnie z Xenonem lub Leitzem) - kosztował nieco więcej niż Kodak Rettina II z tym samym obiektywem (Xenonem)

Balda Super Baldina + Xenon 5 cm f=2
czas na siostrę Weltiniego - tym razem przedstawiam Baldę Super Baldinę z takim samym obiektywem jak w poprzednim aparacie czyli schneiderowskim Xenonem. ta oto kamera produkowana była przez 20 lat w Niemczech od połowy roku 1930 do połowy roku 1950 przez firmę Balda Werke
podobnie jak w przypadku produktu firmy Welta tak i tutaj Baldiny produkowane były w dwóch wersjach - tańsze z gorszymi obiektywami 3-elementowymi oraz droższe z bardziej zaawansowanymi "szkłami" z 4, 5 lub 6-elementowymi. nasz egzemplarz zalicza się ze względu na Xenona do tej lepszej grupy
ogólnie rzecz biorąc to Super Baldina którą udało mi się zakupić nie jest w stanie bardzo dobrym. jak do mnie dotarła to w ogóle nie była sprawna lecz udało mi się przywrócić ją niemal do pełnej funkcjonalności. musiałem naprawić mechanizm wyzwalania migawki, wyprostować element pośredniczący w przeniesieniu siły ze spustu na cyngiel w samym mechanizmie migawki, poprawić mechanizm zamykania klapy frontowej pokrywającej obiektyw oraz od nowa i właściwie poskładać mieszek ponieważ był niewłaściwie pozaginany w kilku miejscach
po tej kamerze widać jednak, że nie była tak oszczędnie użytkowana jak Weltini. okleiny są pościerane, na dolnej części korpusu jest ich częściowy brak aktualnie (mam oryginalne elementy więc postaram się je przykleić) 
Super Baldina pochodzi najprawdopodobniej z 1938 roku. jest wyposażona w dalmierz sprzężony z obiektywem i mechanizmem nastawiania ostrości aczkolwiek dalmierz w Baldach jest bardzo mało przyjazny w użytkowaniu - ciemny i nieczytelny. wizjer jest jakby niezależną częścią - jest umieszczony na dalmierzu. jego cechą i jednocześnie zaletą jest automatyczna korekcja paralaksy
nie potrafię rozszyfrować dlaczego okno naświetlania w komorze filmu jest tak duże. nie znalazłem żadnej informacji o tym by ta kamera była przystosowana do innego formatu niż tradycyjny "mały obrazek". tym bardziej mnie to dziwi ponieważ ramka za obiektywem wygląda na oryginalną i nie wymienianą. chyba, że powinna być na niej jeszcze jakiegoś rodzaju nakładana ramka w formacie 24x26 mm jaka np. jest na wyposażeniu w Moskwie 5 by mienić format z 6x9 na 6x6. gdyby ktoś z Was miał jakieś informacje na ten temat lub wiedział gdzie ich szukać to proszę o informację - będę ogromnie wdzięczny 
w tym przypadku nie jest już tak ładnie jeśli chodzi o stopień wyeksploatowania...

widać to w różnych newralgicznych miejscach kamery
jak wspominałem wcześniej wizjer do kadrowania jest niezależny od dalmierza i jest umieszczony na nim. w Super Baldinie podobnie jak w Weltinim przycisk spustu migawki jest z lewej strony (patrząc z pozycji fotografującego), a z prawej znajduje się przycisk zwalniający klapę zamykającą aparat i przykrywającą obiektyw
przepiękny (może nie do końca wygodny w użytkowaniu aczkolwiek mnie nie przeszkadza taki pomysł) jest natomiast licznik zdjęć - znajduje się on pod pokrywą z prawej strony kamery trzymanej w rękach fotografa. ładna tarcza z obracającym się wskaźnikiem jest estetyczna i niespotykana
mieszek po kilku udoskonaleniach nie jest w złym stanie - teraz składa się poprawnie i nie posiada przetrać, dziur czy innego rodzaju uszkodzeń
migawka w jaką wyposażony jest ten aparat to Compur-Rapid o numerze seryjnym 5582672. przy nim znajduje się gniazdo na wężyk spustowy
migawka całe szczęście jest sprawna. działa dobrze na wszystkich czasach. teraz po mojej naprawie naprawie bez problemu można ją wyzwalać za pomocą spustu umieszczonego po lewej stronie dalmierza - wcześniej tuż po zakupie było to nie możliwe - wówczas można było ją jedynie wyzwolić dźwignią na obudowie migawki przy obiektywie
przysłona podobnie jak u poprzednika pracuje w zakresie od f=2 do f=16. użyteczna i funkcjonalna w całym zakresie
zakres czasów migawki jest taki sam jak w przypadku Weltini - od 1 sek. do 1/500 sek. oraz czasy B i T
soczewki Xenona w Super Baldinie są w gorszym stanie niż we wcześniej prezentowanym aparacie, niemniej jednak jak na tyle lat które mają za sobą to też nie ma tragedii, choć oczywiście można na pewno kupić o wiele lepiej zachowany egzemplarz tego modelu. nasz Xenon produkcji Schneider-Kreuznach na nr seryjny 1385778
ten aparat kupiłem bardziej w celach kolekcjonerskich - wiedziałem i byłem tego świadomy, iż może on nie być do końca sprawny i być może nigdy nie wykonam niż żadnego zdjęcia. udało mi się go jednak doprowadzić do pełnej funkcjonalności lecz pewnie gdy będę chciał przetestować możliwości Xenona to po prostu założę film do kamery Welty - Weltiniego. trafiam jednak często na takie aparaty które po prostu aż chce się mieć choćby miały tylko "stać i wyglądać". Balda Super Baldina się do nich zalicza :-)

wszystko w temacie bliźniaczych kamer z doskonałym obiektywem - zapraszam do przeglądania, czytania i pomocy mi przy ustaleniach co z tym formatem naświetlania w przypadku Super Baldiny. naprawdę będę ogromnie wdzięczny i już z góry dziękuję

wtorek, 7 lutego 2012

małe jest piękne...

zainspirowany i zaciekawiony artykułem innego miłośnika fotografii p. Bartosza Koszowskiego, który prowadzi rewelacyjnego bloga w tej tematyce (można go poczytać tutaj), postanowiłem poszukać i spróbować zdobyć kamerę którą ostatnio opisywał. chodzi dokładnie o aparat pod nazwą Patent-Etui. szukałem na giełdach, odwiedzałem serwisy aukcyjne w sieci i w końcu się udało - mam go i ja choć w nieco innej wersji
zapraszam do lektury i oglądania 

Patent Etui 6,5x9
na samym początku chcę napisać, iż nasza kamera nie jest tym samym modelem jaki został zaprezentowany przez Barteesa. otóż On przedstawił kamerę formatu 9x12 cm, ja natomiast zakupiłem mniejszego brata - Patent Etui 6,5x9 cm (choć na jednym ze zdjęć w Jego artykule jest również i ten mniejszy)
kamery te produkowane były od roku 1920 do 1938 w Dreźnie przez firmę KW Kamera Werkstätten Guthe & Thorsch. wstępnie przeznaczone było one tylko do fotografowania na szklanych płytach, lecz z czasem można było także korzystać z  roll-kaset na film zwojowy typu 120
nasz egzemplarz nie jest wyjątkowo rzadki - czarny kolor okleiny skrzynki oraz miecha są najbardziej popularne (były też produkowane w innych kolorach). cieszy jednak chociaż to, że obiektyw nie jest tym podstawowym i najczęściej spotykanym z jakim była produkowana ta kamera (tym podstawowym był Tessar o ogniskowej 10,5 cm i f=4,5). ten dokładnie model posiada także Zeissowskiego Tessara lecz o ogniskowej 12 cm i f=4,5)

na tylnej klapie przykrywającej matówkę znajduje się ładne tłoczenie z logo firmy KW. sama klapa zamykana jest na dość precyzyjny i pewny zatrzask. okleiny nie są zniszczone i wyglądają całkiem dobrze mimo upływu około osiemdziesięciu lat
kamera posiada możliwość przesuwu przedniego standardu w płaszczyźnie pionowej - jest to zaprezentowane na powyższym zdjęciu. z lewej strony skrajne położenie dolne, natomiast z prawej skrajne górne
podwójny wyciąg miecha pozwala na fotografowanie nawet z niewielkich odległości. cała konstrukcja jest stabilna lecz mimo wszystko stosunkowo delikatna. trzeba o tym pamiętać przy użytkowaniu lecz także nie należy się obawiać zwykłego użytkowania
charakterystyczną cechą kamer Patent Etui jest ich niewielki rozmiar - ten model po złożeniu mierzy 12,5x8,5x3 cm. imponujący wynik jak na naświetlanie formatu 6,5x9
powyżej przytwierdzonego miecha wewnątrz skrzynki znajduje się piękna tabliczka z nazwą i logiem producenta. takie detale informacyjno-ozdobne zawsze mi się podobały. nie inaczej jest i w tym aparacie
poniżej przedniego, wysuwanego standardu znajduje się nabity nr seryjny. w naszym egzemplarzu to 30870. wadą użytkową i estetyczną jest brak gwintu na wkręcenie statywy w pozycji pionowej - widać jego brak na powyższym zdjęciu
na pokrywie będącej jednocześnie torem po którym jest prowadzony jest obiektyw w standardzie od jej wewnętrznej strony wytłoczone jest również logo
ostrzenie w owej kamerze może odbywać się w dwojaki sposób alba za pośrednictwem obserwowania obrazu bezpośrednio na matówce, albo też korzystając ze skali odległości umieszczonej z lewej strony (patrząc z pozycji fotografującego) na rozłożonej pokrywie. powyżej skali znajduje się widoczny na zdjęciu przycisk który zwalnia blokadę by móc wysunąć drugi stopień miecha
wstępne kadrowanie można wykonać za pomocą wizjera lustrzanego. obok niego zainstalowana jest także mała aczkolwiek sprawna i przydatna poziomica. innym sposobem kadrowania może być także obserwowanie obrazu przez odchylaną ramkę widoczną m. in. na drugim i trzecim zdjęciu
mieszek w naszym egzemplarzu jest w pięknym stanie - nie ma przetarć, uszkodzeń czy zagięć w miejscach w których być ich nie powinno
migawka w jaką aparat jest wyposażony to Compur. najważniejsze, że jest ona sprawna w całym zakresie zarówno czas B jaki i T oraz cała gama czasów mechanicznych od 1/250 sek. do 1 sek. aby z nich korzystać należy pamiętać by małe pokrętło wyboru ustawić w pozycji "I" i później wybierać wymagany czas ekspozycji pokrętłem górnym przekręcając nim w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara (jest to zaznaczone strzałką)
nr seryjny migawki to 473556
soczewki w Tessarze nie są może zachowane w stanie idealnym ale też nie mają jakichś głębokich rys czy pleśni. po wstępnych próbach będę mógł powiedzieć coś więcej czy potrzebne będzie jakieś dokładniejsze czyszczenie czy też się bez niego obejdzie
przysłona podobnie jak czasy jest całkowicie sprawna i działa oczywiście bardzo dobrze w całym zakresie pracy. dźwigienka którą reguluje się jej przymknięcie znajduje się w dolnej części obudowy migawki. listki nie mają śladów oleju, a każdy z nich przymyka się równomiernie tworząc idealnie symetryczny kształt
skala przysłon zaczyna się od wartości f=4,5, a kończy na wartości f=50!!!



obiektyw sfotografowałem z czterech stron by przedstawić wszystko co jest na nim napisane. nie ma tu podobnie jak w większości konstrukcji pierścienia otaczającego przednią soczewkę na którym umieszczone są wszystkie informacje o producencie i parametrach technicznych - w tym modelu wszystko to umieszczone zostało na obwodzie samego tubusu. i tak jest to obiektyw Tessar produkcji Carl Zeiss Jena o ogniskowej 12 cm i f=4,5 oraz o nr seryjnym 951027
kadrowanie i samo obserwowanie powstającego obrazu na matówce jak zawsze w tego typu kamerach jest niesamowicie wielką przyjemnością. obraz oczywiście jest na niej odwrócony - ja dla wygody oglądania obróciłem zdjęcie o 180 stopni 
mimo upływu tak wielu lat lustro w wizjerze tuż obok poziomicy zachowało się w bardzo dobrym stanie i z powodzeniem można korzystać z kadrowania za jego pomocą
w zakupionym przeze mnie zestawie znajdowały się także trzy powyżej pokazane, oryginalne kasety na płyty szklane (w dwóch z nich jeszcze nawet one są). każda z kaset jest ponumerowana
dopełnieniem kompletu jest piękny, brązowy, skórzany futerał zapinany na zatrzask i zamykany na kluczyk (którego niestety nie posiadam) z wytłoczonym firmowym logo. mieści on w sobie zarówno kamerę jak i kasety z kompletu. wewnątrz wyściełany jest ładnym fioletowym aksamitem

to wszystko co mam do napisania i pokazania jeśli chodzi o Patent Etui. oczywiście za każdym razem piszę, że gdy tylko coś wykonam właśnie opisywaną kamerą to zamieszczę efekty na blogu. nie inaczej jest i tym razem choć szczerze mówiąc ciężko mi po pierwsze określić kiedy to będzie, a po drugie i co ważniejsze muszę w końcu przezwyciężyć mój "fotograficzny zastój". trzymajcie kciuki i do następnego razu, a w zanadrzu mam jeszcze cztery inne aparaty które czekają grzecznie w kolejce na prezentację, a są warte tego by jak najszybciej się tu pojawiły

niedziela, 5 lutego 2012

przydatna pierdoła

przedmiocik naprawdę malutki (pewnie nie większy niż 2,5x2,5x2,5 cm), a tak przydatny i długo przeze mnie poszukiwany - rzadko trafia się na aukcjach tym bardziej samodzielnie (czasami można go kupić wraz z korpusem aparatu do którego jest przeznaczony). w końcu mi się udało mi się go nabyć i to za naprawdę bardzo dobrą cenę - Manual Adapter do Olympusa OM10

Manual Adapter
Manual Adapter przypinany jest po prawej stronie obiektywu w górnej części korpusu na przedniej jego ściance (patrząc od frontu aparatu) w miejscu gdzie znajduje się specjalne gniazdo do jego przyłączenia. zanim go jednak założymy na korpus należy pamiętać by na tą chwilę wyciągnąć baterię (nie wiem dlaczego lecz tak jest podane w specyfikacji producenta czyli firmy Olympus)
po jego zamontowaniu aby móc w pełni korzystać z jego funkcji należy także przełączyć suwak pod pokrętłem wyboru czułości używanego filmu w lewo tak, by biała kropka znajdowała się w pozycji przy napisie Manual Adapter
producent nie zaleca demontażu tej drobnostki z korpusu po wcześniejszym założeniu - również nie wiem dlaczego... w każdym razie teraz z tym niewielkim urządzonkiem mamy do dyspozycji zarówno priorytet przysłony który seryjnie oferuje Olympus OM10 jak również tryb całkowicie manualny czyli samodzielnie dobieramy zarówno przysłonę jak i czas otwarcia migawki. fajną cechą jest to, iż w każdym momencie możemy ów suwak pod pokrętłem do ustawiania czułości przestawić powtórnie w położenie Auto i znów mamy dostępny priorytet przysłony - rewelacja!
zakres czasów jaki mamy do dyspozycji zawiera się od najkrótszego 1/1000 sek do 1/60 sek i te czasy są oznaczone na biało
oraz od 1/30 do 1 sek. i te czasy są pomalowane na niebiesko, by zwrócić uwagę przy ich wyborze, iż przy takim ustawieniu możliwe i wysoce prawdopodobne jest "poruszenie zdjęcia" i należałoby użyć statywu przy tych dłuższych ekspozycjach

mała rzecz, a cieszy!

"changes"

zastanawiałem się jaki tytuł nadać temu wpisowi i nagle przypomniał mi się genialny utwór zespołu Yes pt. "Changes" który pasował idealnie. gdyby ktoś nie znał to ogromnie i z czystym sumieniem polecam! do posłuchania np. tutaj

zmiany dotyczyły w sumie całego wstępnego projektu wykonania mocowania dla wielkiego i ciężkiego Mentora Panoramy na statywie, który właściwie jest przystosowany do zwykłej kamery średnioformatowej ale, że potrzeba jest matką wynalazków więc trzeba było sobie poradzić mając to co było dostępne. gdyby jednak nie mój doświadczony i utalentowany inżyniersko oraz manualnie Tata i Jego świetne pomysły, pewnie do tej pory nie mógłbym jeszcze wypróbować tego "olbrzyma". poniżej parę zdjęć jak to obecnie wygląda

całość nie jest jeszcze szczytem moich marzeń, bo mimo wszystko kamera na tym statywie zachowuje się przy nieostrożnym lub zbyt szybkim użytkowaniu jak duży kwiat na cienkiej łodydze i nie jest to spowodowane złą budową samego mocowania aparatu do głowicy lecz konstrukcją samego za delikatnego statywu. poza tym pionowy trzpień z głowicą jest o zbyt małej średnicy przez co również w stosunku do całkowitej masy i wymiarów kamery nie jest w stanie całkowicie stabilnie przenosić wszystkich obciążeń na niego działających
jednak koniec marudzenia - póki co ta konstrukcja musi mi wystarczyć. wstępnie myślałem, że wystarczyłoby wykonać dwa kształtowniki obejmujące szynę kamery w jej środku lecz po późniejszym przemyśleniu i konsultacji doszliśmy z Tatą do wniosku, iż lepiej będzie zbudować zupełnie niezależną ramę i to ją przymocować do głowicy. okazało się to idealnym pomysłem ponieważ przez swą dużą masę owa obejma z kształtowników musiałaby być dość długa przez co zajmowałaby i znacznie ograniczała pole przesuwu dla przedniego i tylnego standardu (po prostu po jej założeniu nie mógłbym zbliżyć ich do siebie na odległość mniejszą niż powiedzmy 15 cm co w niektórych przypadkach - szczególnie przy fotografowaniu obiektów usytuowanych daleko od obiektywu - byłoby ogromną przeszkodą) 
dzięki takiemu rozwiązaniu mam dostępną całą szynę po której poruszają się standardy i mogę je zbliżać i oddalać od siebie wg potrzeb nie będąc niczym ograniczony
sama ramka dodatkowa wykonana jest z profilu zamkniętego aluminiowego o przekroju kwadratowym i długości boku 40 mm (idealnie pasowała gabarytowo i można było ją umieścić wewnątrz oryginalnej szyny Mentora - wystarczyło odkręcić dwie zaślepki na każdej ze stron). aluminium jest wystarczająco wytrzymałe i jednocześnie nie tak ciężkie jak stal. rama wspornikowa musiała być tak zbudowana by była stabilna i wytrzymała oraz jednocześnie demontowalna i rozkręcana by móc nałożyć na oryginalną szynę przedni i tylny standard kamery. mocowanie dodatkowej ramy do statywu jest wykonane na podstawie z pleksi. z jednej strony od góry przykręcone są cztery kątowniki utrzymujące na niej ramę, natomiast od dołu płyta ta jest połączona z płytką statywową i jednocześnie jeszcze spaja ona dwie części ramy wspornikowej
poszczególne elementy wspornika połączone są ze sobą za pomocą odpowiednio przygotowanych płaskowników i poprzykręcanych na łączeniach za pomocą śrub imbusowych

nogi statywu połączone są między sobą, a oprócz tego jeszcze każda z nich jest połączona z centralnym, pionowym trzpieniem statywu. do tego celu użyliśmy mocnej linki i ścisków dla pewnego łączenia i gwarancji nierozerwania. za ściskami dla pewności na każdym łączeniu zawiązane są węzły ósemkowe aby nawet w przypadku poluzowania się obejmy lina nie miała możliwości się z niej wysunąć. ta sieć z linek między nogami statywu jest ostatnio jedną z ulubionych zabawek Hassela

na powyższych dwóch zdjęciach pokazałem sposób zabezpieczenia i powiązania linek zapewniających, iż nogi statywu nie "rozjadą się" w najmniej oczekiwanym momencie

na obecną chwilę taki zestaw musi mi wystarczyć. gdyby ktoś z Was miał jakieś pomysły jak ten patent usprawnić bądź przebudować czekam na sugestie

sobota, 4 lutego 2012

pierwsze próby - w końcu się udało

dziś zamiast fotografować nowy sprzęt jaki mam do pokazania, to uległem chęci wypróbowania użytecznego w końcu Mentora na statywie. kilka przykładowych papierowych negatywów poniżej

nie ma za bardzo co się rozpisywać - wkładam papier do kaset zamiast arkusza negatywu, naświetlam go przyjmując wartość światłoczułości na poziomie 3-4 ISO (taką czułość ma papier), później wywołuję, przerywam, utrwalam i płuczę. następnie skanuję, obracam i odwracam by z negatywu otrzymać pozytyw i już! efekty poniżej
pierwsze zdjęcie wykonane z obiektywem Tessar 180mm (odpowiednik ok. 27 mm dla formatu 24x36 mm)   i przysłonie f=5,6. papier niestety jest o wiele bardziej kontrastowy niż negatyw co przy jego naświetlaniu jest dużym utrudnieniem, a w niektórych przypadkach przeszkodą nie do pokonania by dobrze eksponować cały kadr

drugie i trzecie zdjęcie wykonane za pomocą Petzvala o ogniskowej ok.250 mm pokazywanego tutaj i przysłonie ustawionej odpowiednio na wartość 1 - która odpowiada około f=4 i wartość 3 - około f=8. na pewno obiektyw ten kryje format 18x24 (chociażby przykładem niech będzie ostatnie zdjęcie w tym poście) niemniej jednak w tym wypadku winieta w górnej części jest bardzo duża, a właściwie obraz w ogóle nie został naświetlony w tym obszarze kadru. nie jestem jednak na 100% pewien czy przedni standard był odpowiednio "wypionowany" 
zdjęcie Hassela - naszego kota - wykonane Tessarem o ogniskowej 250mm i f=5,6. niestety w trakcie około 5-sekundowego naświetlania Hassel przekręcił głowę na ok. 1,5-2 sekundy w bok by później powrócić do pierwotnego ułożenia. odbiło się to jednak istotnie na uzyskanej ostrości
ostatnie zdjęcie w tym wpisie również zrobione Petzvalem

będę chciał na pewno powtórzyć skanowanie papierowych negatywów - te nie były idealnie wyschnięte gdy włożyłem je do skanera co mocno wpłynęło na ostateczny wygląd. byłem już tak ciekawy efektu, że zrobiłem to mimo nieidealnych jeszcze warunków, a czekać nie mogłem bo musiałem po południu wyjechać, a ciekawość była przeogromna! jeśli udało by mi się "wyciągnąć" z nich coś więcej to wrzucę tu poprawione wersje
wyżej zamieszczone foty były naświetlane na papierze FOTON Fotonbrom normalny, niebiesko-biały, błyszczący, gładki, cienki z roku 1989, a wywołane w wywoływaczu do papieru Tetenal, przerwane w roztworze wody z octem, utrwalone w Adoxie i następnie wypłukane

na dziś to tyle - jutro postaram się zamieścić choćby częściowo to co obiecałem wcześniej
do szybkiego...

czwartek, 2 lutego 2012

własciwe tory

jutro jest piątek, a po nim weekend i w końcu będę mieć chwilę by co nieco pokazać nowego. jest obiecywana już wcześniej lustrzanka dwuobiektywowa, dwa dalmierze, kamera miechowa, istotny szczególik dla systemu OM Olympusa i w końcu przygotowany statyw do Mentora
zapraszam do odwiedzin - wkrótce uzupełnienie i powrót na właściwe tory bloga - pokaże to co mamy w kolekcji, a nie to co mieliśmy
do szybkiego...