środa, 29 marca 2017

czechosłowacki Rolleiflex

chyba jeden z najbardziej poszukiwanych aparatów wśród dwuobiektywowych lustrzanek firmy Meopta. nie jest to jakiś totalny unikat lecz wśród wszystkich popularnych modeli Flexaretów ten jest inny i wyjątkowy przez co dość poszukiwany przez zbieraczy i kolekcjonerów. zapraszam na krótką prezentację ciekawego TLR-a - Rolleiflexa z byłej Czechosłowacji

Flexaret IIIa - Meopta Prerov
model Flexaret III został wprowadzony na rynek w roku 1941 i po modyfikacjach do modelu IIIa był produkowany do roku 1956. ten egzemplarz pokazywany przeze mnie to model IIIa (sądząc po migawce i obiektywach) najprawdopodobniej z roku 1951 lub 1952

szczególną cechą dla której model ten jest poszukiwany i różni go od innych TLR-ów Flexareta to przesuw filmu -tu mamy do czynienia z korbką jak w niemieckich Rolleiflexach. winnych modelach jest po prostu pokrętło przesuwające film 
na ściance z korbką oprócz niej umieszczony jest jeszcze tylko licznik zdjęć i ucho do zamocowania paska

przesuw filmu jest tutaj jeszcze niezależny od naciągu migawki i stąd mamy do czynienia z okienkiem podglądu numeru naświetlanej klatki na tylnych drzwiczkach. wg mnie to proste, niezawodne i bardzo dobre rozwiązanie. późniejsze Flexarety były już bardziej skomplikowane mechanicznie i przez to częściej się psuły (nierzadko przez niewiedzę użytkowników)
ten mój egzemplarz z kolekcji jest bardzo ładnym stanie wizualny i świetnym stanie technicznym za wyjątkiem łuszczącego się lustra. poza tym aparat jest całkowicie sprawny, czysty, z oryginalnymi okleinami w całkiem ładnym stanie

kominek z lupą do precyzyjnego ostrzenia jest również wyposażony w sportowy wizjer (patrz zdjęcie nr 3). na jego wierzchniej części naniesiony jest znak firmowy Meopty
sam napis "Flexaret" w tym modelu jest wykonany jeszcze nieco inną (wg mnie ładniejszą niż późniejsze wersje) czcionką. od razu i na pierwszy rzut oka można poznać że to nie zwykła VI-ka czy Automat
korbka przesuwu raz jeszcze
ostrzenie kamerą odbywa się tak jak w innych modelach - suwakiem z wyskalowanymi odległościami pod dolnym - roboczym obiektywem
szkła obiektywów w moim modelu są w bardzo ładnym stanie z bardzo niewielkimi zabrudzeniami w ich wnętrzu. póki co nie czyściłem tego bo uważam, że nie ma takiej potrzeby - ich wpływ i tak nie byłby pewnie zauważalny na zapisywany obraz na filmach

model IIIa czyli migawka Prontor-S z zakresem czasów od 1 sek. do 1/300 sek. oraz czasy B i T - wszystkie oczywiście sprawne, a przysłona działa perfekcyjnie
dolny - roboczy obiektyw to Meopta Mirar II o ogniskowej 80mm i f=1:3,5 oraz numerze seryjnym 20411661

obiektyw górny - celowniczy to Meopta Anastigmat o ogniskowej 80mm i światłosile f=1:3 oraz numerze seryjnym 80127097

wnętrze kamery w ładnym stanie, pięknie wyczernione bez oznak korozji czy nadmiernego zużycia

nr seryjny samego korpusu to 30427662
mam nadzieję, że jak uda mi się wkrótce dorobić odpowiednie, nowe i piękne lustro do tej kamery to jednak założę do niej rolkę czarno-białego negatywu i wykonam choćby tych kilkanaście próbny zdjęć. póki co aparat po prostu jest i mnie cieszy. to już i tak dużo.
do następnego wkrótce...
 

poniedziałek, 13 lutego 2017

Kościelec - 11.02.2017

bez zbędnego pisania będzie.
kapitalny wyjazd, fantastyczna pogoda, świetne warunki, cudowne widoki.
w sobotę udało mi się wejść na Kościelec. byłem na tej górze już wcześniej latem (czerwiec 2015 z tego co pamiętam) ale wówczas z wierzchołka nie widziałem nic - takie mleko było. przedwczoraj zostało mi wszystko wyrównane! zapraszam do obejrzenia relacji fotograficzno-telefonicznej z ostatniego mojego tatrzańskiego wyjazdu.

Tatry Wysokie - Kościelec 2155 m n.p.m. - 11.02.2017. Nokia Lumia 920

takim widokiem zostałem przywitany na Hali Gąsienicowej
 tutaj już nad Czarnym Stawem Gąsienicowym
hejże i na Karb!

na Świnicy też było parę osób...
kilka fot z wierzchołka... 





...i już jestem na zamarzniętej tafli Czarnego Gąsienicowego Stawu
ostatni rzut oka na Kościelec który mnie tak pięknie przyjął podczas tej wycieczki.
pożegnanie z Doliną Gąsienicową i "lecim" w dół


na koniec jeszcze pokazało mi się w pełnej krasie takie polskie Kilimandżaro - tak kojarzy mi się Babia Góra przyprószona śniegiem i z odległej perspektywy
czas wracać do domu i już można planować gdzie pójdę następnym razem.
do zobaczenia wkrótce.
salut!

 

niedzielny, księżycowy poranek

w niedziele około godziny 5.30 pojawił się za moim oknem Księżyc w całej swej okazałości. jako, iż nie miałem do tej pory możliwości wypróbowania obiektywu o którym póki co tylko wspominałem - MTO 1000 - w tak dobrych warunkach to nie zastanawiałem się zbyt długo. statyw, samowyzwalacz, wstępne podnoszenie lustra, wykadrowanie i kilka strzałów. 
nie jest to demon ostrości (chyba, że to wina tego, iż naświetlam matrycę a nie błonę fotograficzną) ale mimo wszystko na mnie nawet takie zdjęcia robią wrażenie - nigdy wcześniej nie widziałem Księżyca z tak bliska...

Canon 1D Mark III + MTO 1000 - 11 CA
zdjęcie przyciąłem do formatu kwadratowego w programie do obróbki, oprócz tego minimalnie zwiększyłem kontrast ale poza tymi korektami nie wprowadzałem właściwie żadnych zmian
 

na koniec by nie był zbyt nudno lecz pozostając w temacie coś do posłuchania na wolną chwilę. nota bene zespół Creedence Clearwater Revival był naszym nieodzownym towarzyszem ostatniego urlopu we Włoszech!

do zobaczenia znów za chwilę!
   

poniedziałek, 6 lutego 2017

9x12 z Trioplanem

tym razem prezentuję kamerę wielkoformatową naświetlającą format 9x12 cm. kupiłem ją stosunkowo nie dawno i jeszcze nie zdążyłem wykonywać nią żadnych zdjęć ale myślę, że nastąpi to już wkrótce. 
aparat który chcę dziś pokazać pochodzi z końcówki lat 20-tych XX wieku i został wyprodukowany w Dreźnie - zapraszam do obejrzenia nowego w kolekcji Certosporta z wyjątkowym obiektywem

Certo Certosport 9x12 + Meyer-Görlitz Anastigmat Trioplan 13,5 cm f=1:4,5

wracając do moich przemyśleń sprzed jakiegoś czasu postanowiłem, że przede wszystkim skupię się na prezentacji kamer, a nie na samym ich opisie. dlatego też i dziś zamieszczę tylko najważniejsze informacje o prezentowanym modelu Certo
egzemplarz najprawdopodobniej z roku 1929. późniejsza wersja tej kamery miała już wymienne obiektywy - ta moja ma Trioplana zamontowanego na stałe 


strona wizualna nie jest najgorsza ale też nie jest to ideał. przede wszystkim brakuje rozkładanego celownika poziomego na skrzynce aparatu, ale też okleina posiada niewielkie ubytki i przetarcia
czołówka aparatu ruchoma w dwóch płaszczyznach co pokazałem na powyższym i poniższym zdjęciu. całe szczęście technicznie aparat jest bez zarzutu i wszystko w nim działa naprawdę tak jak trzeba! po prostu stara, dobra, niemiecka mechanika precyzyjna


miech ma podwójny wyciąg co rozszerza jeszcze możliwości fotografowania tą kamerą
nr seryjny korpusu kamery to 3554. miech w bardzo ładnym stanie choć w jednym miejscu był minimalnie źle zagięty przy złożeniu i teraz muszę popracować nad właściwym jego składaniem 
tutaj już kaseta z kompletu w miejscu matówki

we wnętrzu plakietka z nazwą firmy, logiem i miejscem produkcji


migawka w jakiej założony jest Trioplan to klasyczny Compur o czasach z zakresu od 1 sek. do 1/200 sek. oraz czasy B i T. nr seryjny samej migawki to 370704 i 258646


obiektyw ma ogniskową 13,5 cm i światłosiłę f=1:4,5 to produkcja Meyera - Trioplan Anastigmat o numerze seryjnym 446014



sama migawka i przysłona obiektywu działają idealnie - już nie mogę się doczekać pierwszych prób tą kamerą jakie wykonam na błonach rentgenowskich które jeszcze mam i które czekają na lepsze czasy...
na sam koniec jako, że fotografii wykonanych tą kamerą jak wspomniałem jeszcze nie mam dlatego jako choćby niewielki przedsmak zdjęcie matówki. znów nachodzi mnie ochota na foto-eksperymenty z moimi starymi aparatami - chyba przerwa dobrze mi zrobiła 
do zobaczenia wkrótce...
cześć!