wtorek, 13 września 2011

lustrzanka od Jaśki

pierwsza w zbiorze Yashica nie będąca TLR-em lub ulicznym dalmierzem. ba! nawet pierwsza  jednoobiektywowa lustrzanka tej firmy w moim posiadaniu - po prostu nigdy wcześniej nie miałem tego typu kamery tej firmy aż do teraz choć zawsze była pokusa i to szczególnie w stronę serii FR. klasyczna, prosta lustrzanka bez zbędnych udziwnień z wymienną optyką. przedstawiam Yashicę FX-2

Yashica FX-2
piękny, prosty i tym samym solidny aparat o klasycznym wyglądzie. miał nie być moim ale po małych kłopotach ze światłomierzem które całe szczęście udało mi się rozwiązać jednak został u nas i zasila teraz nasz zbiór. premiera tej kamery miała miejsce w 1976 roku (rok później jak pojawił się model FX-1)
body bez rzeczy niepotrzebnych - ma tylko to czego faktycznie się używa tzn. tryb manualny czyli ręczny dobór czasu otwarcia migawki i przysłony, światłomierz wskazówkowy w prawej części wizjera z symbolami "+" i "-" zasilany niestety specyficzną baterią (np. Duracell 675 jak do aparatów słuchowych), samowyzwalacz, podgląd głębi ostrości oraz przesuwak głównego załączania i spust migawki - koniec 
korpus jest w stanie niemal idealnym. nieco gorzej jest z obiektywem w którym jednak po upływie kilkudziesięciu lat nazbierało się troszkę pyłków kurzu
najkrótszy czas otwarcia migawki mechanicznej to 1/1000 sek (bateria jest potrzebna tylko do działania światłomierza)
baterię instaluje się w dolnej części korpusu po odkręceniu pokrywki obok gniazda statywowego. z prawej strony u dołu korpusu (patrząc z pozycji fotografującego) mamy bardzo przydatny (przynajmniej dla mnie) przycisk podglądu głębi ostrości
migawka płócienna, podgumowana o przebiegu poziomym w świetnym stanie
bardzo ceniony optycznie obiektyw standardowy Yashica DSB o ogniskowej 50mm i f=1,9 dzięki świetnym powłokom bardzo dobrze radzi sobie przy fotografowaniu w oświetleniu kontrowym. jednocześnie dzięki dość dużej jasności pięknie rozmywa tło tworząc przyjemny bokeh
nasz egzemplarz ma nr seryjny 71200805
 
obiektyw z tego modelu ma nr seryjny A4089747. ten aparat na pewno szybciej doczeka się osobistego przeze mnie testowania niż np. pokazywane wcześniej Zenity. teraz jednak musi jeszcze chwilkę poleżeć bezczynnie. jak tylko będę mieć przykładowe z niego obrazki postaram się co nieco zamieścić

MFN-12

całkiem przypadkowo trafiła do nas kolejna Zorka 4. nie jest to jednak zwykły aparat dalmierzowy. ten egzemplarz jest bez obiektywu jako takiego, a wyposażony został w przystawkę dla możliwości przypięcia go do mikroskopu. to taki odpowiednik Zenita Labo lecz w połączeniu z dalmierzową Zorką

Zorki 4 + MFN-12
nie mogę wiele powiedzieć na temat tego zestawu. przystawka MFN-12 posiada tradycyjne mocowanie gwintowe M39 więc można ją również stosować do innych aparatów z takim mocowaniem


MFN-12 posiada możliwość korekcji dioptrycznej dla wygody użytkowania przez osoby mające wadę wzroku
proste lecz bezpieczne mocowanie (podobne np. do mocowania obiektywów w głowicach powiększalników) przystawki z aparatem na mikroskop zapewnia stabilną i bezpieczną pracę
ostatnie zdjęcie przedstawia sposób zamontowania aparatu wraz z przystawką na mikroskop

nigdy nie byłem fanem tego typu zdjęć dlatego nic więcej nie wiem na temat jak dokładnie użytkować ten zestaw ani też np. z jakimi mikroskopami on współpracuje. te zagadnienia pozostawiam tym którzy pasjonują się fotografowaniem komórek, tkanek i innych tego typu obiektów. ja ograniczam się do radości z posiadania tego nie widzianego przeze mnie wcześniej "dziwactwa". kto wie może kiedyś jeszcze będzie mi to potrzebne...

niestety bez Tessara (sojusz DDR-USSR)

LB2 kupiłem niedawno. było to podyktowane tym, że miałem okazję pooglądać sobie nieco dokładniej ten aparat przy okazji jednego z sierpniowych wesel - po prostu Pan Młody miał taką kamerą w posiadaniu więc skorzystałem i mi się spodobała czym też nie byłem specjalnie zaskoczony. dziwny zbieg okoliczności chciał, że parę dni później miałem ten sam model już w domu

Praktica LB2
aparat produkowany w okresie od marca 1976 roku do września 1977 roku. wyposażony był seryjnie w obiektyw Carl Zeiss Tessar o ogniskowej 50mm i f=2,8. niestety ten z którym go kupiłem był uszkodzony i dlatego przypiąłem do niego rosyjskiego, rewelacyjnego Taira 
kamera wyposażona jest w matówkę z klinem i mikrorasterem dla wygodnego ostrzenia i sprawdza się doskonale. w prawym górnym rogu korpusu (patrząc od frontu) umiejscowione jest okienko od niezależnego od pracy migawki i przysłony światłomierza CdS światła odbitego  

wizualnie aparat jest w świetnym stanie. szkoda tylko tego Tessara... parametry mechaniczne takie jak np. w MTL3 lub MTL5 - najkrótszy czas otwarcia migawki 1/1000 sek, samowyzwalacz, licznik zdjęć, blokada spustu migawki czy sanki z "gorącą stopką"

lamelki migawki również nie posiadają zbyt wielu śladów eksploatacji co również cieszy. oprócz tego co potwierdza "przebieg" kamery to stan płytko dociskowej
korpus wyposażony jest w światłomierz. odczytanie par ekspozycyjnych odbywa się przez wybór światłoczułości materiału, a następnie tak kręcimy pokrętłem światłomierza by wskazówka oraz kółeczko w małym okienku przy tarczy miernika były jedna nad drugą. gdy już są w takiej pozycji z tarczy pokrętła odczytujemy pary ekspozycyjne dla danego ISO filmu. łatwe i niezawodne rozwiązanie przy założeniu, że światłomierz wskazuje poprawnie i wiemy jak i kiedy wprowadzać odpowiednie poprawki do pomiaru
Tair już nie musi się poniewierać po półce bez stałego korpusu do którego mógłby być na stałe przypięty. tym bardziej, że oryginalna tuba na niego została przerobiona na wykonanie redukcji do Petzvala pod aparat cyfrowy z mocowaniem bagnetowym Nikona. tak czy inaczej doskonały, rosyjski obiektyw portretowy już nie musi się czuć odrzucony ;-) 
jak coś nowego się urodzi z tego zestawu na pewno zamieszczę

KMZ one more time

znów Zenit. tym razem jeszcze starszy model 3M. ten typ Zenitów był produkowany w latach 1962-1970 i łącznie wyprodukowano 781678 sztuk. kupiłem go by wzbogacić zbiór tych kultowych rosyjskich kamer, a ponadto zachęciła mnie dobra cena i ładny zestaw akcesoriów wraz z oryginalnym pudełkiem

Zenit 3M
oryginalny, skórzany futerał oraz pudełko, a także bardzo dobry światłomierz (którego tu nie zamieściłem) skłoniły mnie do zakupu tego aparatu. poza tym ładnie utrzymany i dobrze działający korpus pomogły w podjęciu decyzji 

jest to bardzo prosta konstrukcja nie posiadająca nawet światłomierza
zakres czasów otwarcia migawki i pozostałe parametry takie jak w większości Zenitów
aparat nie wygląda na wyeksploatowany. takie stwierdzenie może podtrzymać to w jaki sposób pracują w nim wszystkie mechanizmy i nastawy

nasz egzemplarz ma nr seryjny 6609685. powyżej numeru widoczne logo firmy KMZ. w modelu 3M brak jest również stopki na lampę błyskową. kamera jest natomiast wyposażona w samowyzwalacz oraz wybierak synchronizacji X i M
obiektywu co do oryginalności do tego korpusu nie jestem pewien - nie wiem po prostu czy model 3M nie był produkowany tylko z Industarem. to tradycyjny Helios 44Mo numerze seryjnym 0328227
szkła nie są porysowane, a w środku nie ma znaczących zabrudzeń. poza tym wizjer jest o wiele bardziej przyjemny niż np. w modelach serii 12 lub TTL
listki przysłony (co dziwne i nieczęsto spotykane szczególnie w tym rodzaju Heliosów) nie są zaoliwione. ładnie i równomiernie przysłona pracuje w całym zakresie

nic nowego - ten model też nie doczekał się jeszcze przeciągnięcia nawet 24-klatkowego filmu. na razie musi jedynie "stać i wyglądać" ale choćby dla samego obrazu oglądanego "na sucho" przez wizjer warto było go kupić

bliźnięta słowiańskie

do kolekcji dołączyły w ostatnim czasie kolejne modele popularnego Zenita - tym razem są to modele ET. dwa niemal identyczne aczkolwiek nie są całkowicie jednakowe. przedstawiam poniżej i pokrótce niewielkie różnice w obu posiadanych przez nas egzemplarzach

Zenit ET

obydwa korpusy modelu ET są koloru srebrno-czarnego (były jeszcze całe czarne i grafitowo-czarne). jest to proste body produkowane w latach 1981-1991 najpierw przez KMZ a później przez BeLomo. kupiłem oba - mimo iż tak bardzo podobne - ze względu na chęć posiadania oryginalnego, rosyjskiego Heliosa z opisem cyrylicą
pierwszą zasadniczą różnicą są obiektywy o których nieco niżej, drugą natomiast jest mechanizm zwalniania blokady wstecznej wałka zębatego do przesuwu filmu z perforacją. w starszym modelu jest to realizowane przez wciśnięcie i obrót (naciśniętego już) spustu migawki
w nowszym Zenicie pod przyciskiem spustu (który nota bene również nieco się różni w stosunku do poprzednika) jest pierścień wokół niego który wystarczy wcisnąć w dół i już mamy odblokowany wałek zębaty
model ET posiada światłomierz selenowy niesprzęgnięty z mechanizmem doboru parametrów ekspozycji. innymi słowy - niezależnie odczytujemy z niego pary naświetlania dla danej czułości filmu, a dopiero później wprowadzamy je ręcznie na kółko nastawy czasów na korpusie i pierścień przysłon w obiektywie. działanie światłomierza jest identyczne jak np. w modelu E opisywanym przeze mnie w kwietniu dlatego też nie będę się powtarzał.
kolejną różnicą pomiędzy dwoma pokazywanymi tu bliźniaczymi modelami jest sposób otwierania tylnej klapy do ładowania filmu. w modelu starszym (tym z Heliosem z arabskimi literami) tylne drzwiczki otwiera się przez pociągnięcie do góry kółka z korbką do powrotnego zwijania filmu. w nowszym modelu zastosowano niezależną dźwigienkę z mechanizmem zatrzaskowym na samych drzwiczkach
nr seryjny starszego korpusu to - 85138253 co świadczy o produkcji w roku 1985
korpus nowszy ma natomiast nr seryjny 87078130 więc analogicznie pochodzi on z 1987 roku
ponad obiektywami znajdują się okienka od fotokomórki selenowej do pomiaru światła odbitego. w starszym modelu zamontowany jest tradycyjny obiektyw standardowy o ogniskowej 58mm i f=2 Helios-44M-4 bez przełącznika A/M.
w tym drugim egzemplarzu zamontowany jest obiektyw o tych samych parametrach lecz tutaj soczewki są wyposażone w lepsze powłoki przeciwodblaskowe MC i specyficznie (aczkolwiek podobnie jak w innych rosyjskich obiektywach jak Tair czy Mir) ustawianą przysłonę. ten dokładnie egzemplarz ma nr seryjny - 8406224

dodatkowym atutem tego obiektywu jest to, że ponoć nie są one tak podatne na starzenie się smarów w przysłonie i wyciekanie oleju na jej listki. póki co faktycznie żadnych śladów oleju nie widać, a w wielu innych Heliosach jego ślady da się zauważyć
dużym minusem tego szkła jest natomiast to, iż nie można go podpiąć do innego niż Zenit korpusu. właściwie to można - gwint oczywiście jest ten sam M42 - ale budowa obiektywu uniemożliwia ostrzenie pierścieniem po całkowitym dokręceniu obiektywu do korpusu innego niż Zenit. jest to spowodowane tym, że Zenity mają nieco odstający od korpusu metalowy pierścień na którym opiera się obiektyw środkową częścią wokół tylnej soczewki. chcąc podpiąć tą "szkło" np. do Praktici nie jest to możliwe ponieważ tam obiektyw opiera się i dociska do korpusu właśnie najbardziej wysuniętym w tył pierścieniem ostrzenia który po dokręceniu do body jest blokowany. cóż - rosyjski Helios jest do rosyjskiego korpusu i wcale nie trzeba zmieniać mocowania na bagnet lub inną średnicę lub skok gwintu. jak na razie nie robiłem nim zdjęć choć chciałem podpiąć go do cyfry ale historia jest ta sama co w przypadku innego niż Zenit korpusu. myślę, że jednak w końcu przyjdzie kiedyś czas i na niego...  

niedziela, 11 września 2011

mój pierwszy Hassel

na cześć szwedzkiego klasyka nazwaliśmy naszego nowego i przecudownego członka rodziny. nawet się nie spodziewałem, że tak niewiele czasu minie aż ten kociak zdobędzie moje serducho i całkowitą sympatię. przyznaję się - zmiękłem w stosunku do niego niewiarygodnie... 
jest niemal cały biały za wyjątkiem ogona i łatki na lewej części głowy i malutkiego łuku nad okiem prawym. taki blady Hassel czyli Hasselblad. zresztą zapraszam do oglądania, a już wiem, że to najprawdopodobniej nie są ostatnie zdjęcia tego kota. jego zachowania prowokują nas do chwytania za aparaty






powyższe zdjęcia wykonane przez mnie zostały w przeciągu chyba ostatnich 30 minut. takich fot można przy nim produkować tysiące - nie są to zdjęcia ani jakoś specjalnie ładne ani tym bardziej dobre, ale za to z naszym Hasselem!
foty zrobione najnowszym i rewelacyjnym Canonem Judyty. tutaj tego nie widać bo są to tylko takie "pstryczki" dla zabawy, ale ta kamera to MOC - naprawdę i proszę mi zaufać. może za jakiś czas pokażemy ją i tutaj

póki co już teraz zapraszam do zaglądania do mnie - wkrótce zamieszczę to, czego faktycznie ten blog dotyczy. w ostatnim czasie przybyło kilka nowych sprzętów więc mam nadzieję, że będzie to choć trochę interesujące. do następnego razu wkrótce...

ekspresowy sierpień

ósmy miesiąc roku minął tak szybko, że prawie się nie zorientowałem. w tym czasie mieliśmy dużo fotograficznej pracy - dwa wesela oraz dwa plenery w pozostałe weekendy z parami u których najpierw byliśmy na uroczystościach ślubnych. oprócz tego okrągłe, pięćdziesiąte urodziny Taty, zmiana charakteru i miejsca pracy w tym samym zakładzie oraz przyjęcie nowego członka do naszego mieszkania (o czym będzie w kolejnym wpisie). stąd też czasu mało na publikowanie czegokolwiek. teraz jednak jesteśmy już ze wszystkim na bieżąco i mam nadzieję, że warunki będą bardziej sprzyjające by pokazać co nieco co udało nam się dorzucić do kolekcji. tymczasem jednak postanowiłem pokazać kilka zdjęć nad którymi ostatnio spędziłem wiele czasu. jako, że sam nie lubię typowych zdjęć weselnych i ślubnych postanowiłem, iż zaprezentuję tylko kilka "strzałów" z plenerów które zorganizowaliśmy w Kozubniku. zapraszam do oglądania. więcej zdjęć z dwóch weselnych imprez u J. - tutaj

Ania i Bartek




 
wszystkie powyższe zdjęcia wykonane zostały aparatem Kiev 88 z wykorzystaniem obiektywów: Volna-3 80mm f=2,8, Kalejnar-3B 150mm f=2,8, Mir-26B 45mm f=3,5 oraz Jupiter-36B o ogniskowej 250mm f=3,5. do tego także używałem statywu, wężyka spustowego oraz światłomierza który już tutaj pokazywałem - Gossen LunaSix F którym nota bene jestem zachwycony! zdjęcia zostały wykonane na przeterminowanych negatywach czarno-białych Orwo NP22, natomiast wywołane zostały w Rodinalu w stężeniu 1+40, przez 11 minut w temp. 20 st.C

Asia i Marcin




to samo miejsce co z pierwszą parą jednak inny aparat - tym razem była to Mamiya C33 ze standardowym Sekorem 80mm (w tej nowszej czarnej wersji). oprzyrządowanie dokładnie to samo co poprzednio aczkolwiek tutaj po wywołaniu zastosowałem jeszcze nieco inną obróbkę w programie graficznym

Parom Młodym dziękujmy za wszystko i polecamy się na wszelakie okazje