niedziela, 20 maja 2012

coś z literatury

również w Ostrawie udało mi się zdobyć ciekawą książkę dotyczącą produktów firmy Meopta. co prawda jest ona w języku czeskim lecz zawiera także wiele fotografii. przedstawione w niej są takie produkty firmy jak:
- aparaty mało o średnioformatowe,
- kamery stereograficzne, 
- aparaty wielkoformatowe i panoramiczne,
- projektory filmów 8mm i Super 8mm oraz oprzyrządowanie do nich (stoliki montażowe, sklejarki itp.), 
- projektory filmów 16mm,
- projektory filmów 35mm, 
- powiększalniki fotograficzne (od Ideala przez Opemusy do Magnifaxów) oraz oprzyrządowanie (m. in. światłomierze ciemniowe i głowice filtracyjne),
- kamery filmowe 8mm i 16mm,
- diaprojektory (rzutniki slajdów).
więcej nie będę pisał na ten temat. jeśli ktoś z Was potrzebowałby czegoś na któryś z w/w tematów proszę pisać - wówczas zeskanuję i wyślę potrzebne działy bezpośrednio do Osoby zainteresowanej. cieszę się, że w mojej fototechnicznej biblioteczce znalazła się ta ciekawa książkowa pozycja, a już w kolejnym wpisie zaprezentuję co nieco firmy Meopta - zapraszam gorąco

MEOPTA - KATALOG PRISTROJU







Druopta Efekta

bardzo lubię tego typu kamery. może dlatego, iż często wydaje mi się, że im mam mniej zaawansowany technicznie aparat tym potrafię zrobić nim nie tyle lepsze co ciekawsze zdjęcia. z drugiej strony być może próbuję się w ten sposób usprawiedliwiać, bo słaby obrazek z dobrego aparatu jest "bardziej słaby" niż słaby obrazek z plastikowej pierdółki. zawsze można poszukać jakiejś linii obrony typu "tak brzydki, że aż ładny" choć wiem, że jest to żałosne... po prostu często czy to z Holgi, otworka czy innego prostego bakielitowego aparaciku możemy dopatrywać się czegoś szczególnego w ich niedoskonałościach wykonania samego korpusu czy słabej optyki. jest to bez wątpienia przerost formy nad treścią ale jak ktoś nie ma stricte fotograficznego spojrzenia to zawsze można się w ten sposób pocieszać choć powtarzam, że zdaję sobie sprawę jak jest to żałosne! reasumując mimo wszystko lubię proste aparaty dlatego kupiłem Efektę. zapraszam do obejrzenia  

Druopta Efekta
wracając do samego aparatu. kupiłem go na ostatnim targu staroci w Ostrawie. jako, że jest to dość popularna i bardzo prosta kamera produkcji czechosłowackiej to można ją kupić u naszych południowych sąsiadów za bardzo niewielkie pieniądze. tam są to tak traktowane aparaty jak u nas np. Druhy Synchro - jest tego dużo więc jest to również i tanie
Efekta została wypuszczona na rynek w roku 1950. to bakielitowy aparat średniego formatu naświetlający zdjęcia na typowych błonach typu 120 w formacie 6x6 cm
kamera nie posiada tradycyjnego wizjera optycznego (jak np. w Druhach czy Pionyrze). wyposażona jest natomiast w rozkładane ramki do kadrowania. pod obiektywem z obu jego stron umiejscowione są dwa pokrętła służące do regulacji ekspozycji tj. czasu naświetlania i przysłony
tylna ścianka jest całkowicie demontowalna (jest niezależną częścią). na jej środku znajduje się zakrywany otwór do podglądu numeru zdjęcia na papierowym podkładzie filmu. pokrętło przesuwu jest sprzęgnięte z przyciskiem spustu migawki. cały ten prosty mechanizm jest tak zbudowany, że nie pozwala na wielokrotną ekspozycję (zdjęcie można wykonać dopiero po przekręceniu pokrętła do kolejnej klatki - wówczas spust migawki zostanie odblokowany)
dokładnie ten egzemplarz zachowany jest w pięknym stanie wizualnym i technicznym. wszystko działa idealnie, a i prezentuje naprawdę bardzo ładnie i atrakcyjnie. Efekta była produkowana w dwóch odmianach kolorystycznych czarnej oraz tej którą mamy coś jakby pomiędzy kolorem brązowym a czerwonym i śliwkowym. tworzywo z jakiego wykonana jest ta kamera było bardzo popularne w latach 50-tych i 60-tych. tak samo wyglądały m. in. poszukiwane polskie Druhy (zdecydowana większość z nich jest czarna stąd ich unikatowość) czy Pionyry    
pod rozkładaną ramką do kadrowania schowany jest przycisk spustu migawki (zapobiega to przypadkowemu jego naciśnięciu) oraz dźwignia do otwierania tylnej klapy dla załadowania kamery filmem

na powyższym zdjęciu na pierwszym planie widać spust migawki, a w głębi dźwignię pomagającą otworzyć kamerę. pomiędzy pokrętłem przesuwu i spustem migawki umieszczony jest również kontrolny otworek sygnalizujący naciągniętą migawkę (a dokładnie nie zabezpieczoną). wówczas pojawia się w nim biała kropka
Efekta może realizować czasy otwarcia migawki z zakresu od 1/8 sek. do 1/100 sek. oraz czas B. przysłonę natomiast można przymykać do wartości f/8, f/11, f/16 oraz f/22. wszystkie te kombinacje dają całkiem sporo możliwości (oczywiście relatywnie) porównując tę kamerę np. z bardzo ograniczonymi możliwościami polskiego Amiego lub Druha. niektóre egzemplarze Efekty mają inny odcień pokrętła czasów (bardziej pomarańczowy) lecz z tego co udało mi się znaleźć na ten temat to po prostu może to być spowodowane sposobem przechowywania poszczególnych aparatów przez ich użytkowników i np. narażeniem ich na dłuższe działanie słońca stąd też różne odcienie kremowego koloru pokręteł
obiektyw w jaki wyposażona jest Efekta to Druoptar o ogniskowej 70mm i f=1:8 bez możliwości regulacji ostrości. oprócz tego to ciekawe i zarazem proste urządzenie fotograficzne ma również dostępne gniazdo do podłączenia lampy błyskowej choć sam aparat nie ma sanek do jej zamontowania

generalnie to całkiem ładny choć prosty aparat fotograficzny o relatywnie sporych możliwościach fotograficznych. dzięki kilku dostępnym czasom otwarcia migawki i możliwości regulacji przysłony możemy z powodzeniem fotografować nim w różnych warunkach (tym bardziej, że obecnie łatwo dostaniemy filmy o światłoczułościach od ISO 25 do ISO 3200 więc to także bardzo ułatwia sprawę przez odpowiedni dobór materiału do warunków) 
jak tylko przetestuję to podzielę się efektami z Efekty - ciekawe czy będą efektowne? 

teraz już zapraszam do kolejnych artykułów pozostając wśród fototechniki czeskiej i czechosłowackiej    

dopełniacz

to dwunasty Zenit w zbiorze i teraz mogę powiedzieć, że właściwie mamy już wszystkie z tych popularnych modeli których jest na rynku dużo lub nawet bardzo dużo. ostatnim takim którego brakowało był ten którego chcę dziś pokazać, a chodzi dokładnie o model EM. udało mi się go kupić na mysłowickiej giełdzie za bardzo przyzwoitą cenę tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę stan w jakim się ów kamera zachowała. teraz będąc już spokojnym, że wszystko co łatwo zdobyć z Zenitów mamy w kolekcji mogę poświęcić się tym mniej popularnym modelom :-) zachęcam do obejrzenia 

Zenit EM + Helios-44M
Zenity EM były produkowane w latach 1972-1984. sumarycznie z fabryki wyszło ich blisko 1 milion egzemplarzy (dokładnie 979140 szt.)
konstrukcyjnie jest to niemal identyczny aparat co pokazywane wcześniej przeze mnie Zenity 11, ET czy E. poczytać o nich można tutaj, tutaj lub tutaj
ten dokładnie model zachował się niemal w idealnym stanie - wygląda i działa praktycznie jak nowy. Zenity EM produkowane były w dwóch wersjach kolorystycznych - srebrne i czarne. modele eksportowe nosiły bardzo różne nazwy m. in. Cosmorex SE, Revueflex EM, Kalimar SR300 czy Cambron EM

światłomierz selenowy obsługuję się identycznie jak np. w modelu ET czy Fedzie 5c. element światłoczuły umieszczony jest nad obiektywem więc nie jest to pomiar TTL
nawet na dolnej ściance kamery brak jest zarysowań od przykręcania płytki statywu. wszystkie okleiny, oraz srebrzenia są w stanie naprawdę rewelacyjnym - rzadko kiedy spotyka się tak ładnie zachowane EM-ki
płótno migawki jak również komara filmu, jej wyczernienie czy też stan płytki dociskającej negatyw są wzorowo zachowane
dokładnie nasz egzemplarz ma nr seryjny 75088314 co świadczy o pierwszej części produkcji modelu przez KMZ


nie tylko korpus aparatu jest idealnie zachowany. obiektyw również wygląda i zachowuje się ja nowy. nie ma startych napisów na pierścieniach, ma pięknie zachowane soczewki bez rys z nienaruszonymi powłokami, wewnątrz pomiędzy nimi również nie dopatrzyłem się zanieczyszczeń w postaci drobin kurzu. przysłona działa pewnie i bez opóźnień zarówno w trybie A jak i M. jej listki nie są zaoliwione. seryjny nr obiektywu to 7624858
nie planuję w najbliższym czasie używać tego aparatu - mam wiele innych na które wcześniej przyjdzie kolej niemniej jednak ogromnie cieszę się, że udało mi się dostać tego Zenita w takim wspaniałym stanie. pięknie dopełnia kolekcję i cieszy oko stanem w jakim się zachował mimo niemal czterdziestu lat

czwartek, 17 maja 2012

polisz holga

mamy już aparat tej firmy w naszym zbiorze - chodzi dokładnie o Ami którego opisywałem tutaj. do tej pory w kolekcji jednak znajdował się tylko starszy brat modelu który chcę dziś zaprezentować. trafił do nas i ten nieco młodszy, a co za tym idzie i późniejszy z pośród polskich aparatów tej firmy - tym razem to model 66. zapraszam do obejrzenia i krótkiej lekturki  

Ami 66
następca Druha. trzeci i zarazem ostatni z pośród kamer Ami produkowanych przez WZFO Warszawa - model 66. konstrukcja prosta, intuicyjna i prawie niezawodna (prawie, bo jednak zdarzają się też egzemplarze z uszkodzonymi migawkami) 
ulepszona i zmodernizowana wersja pierwszego Amiego. przede wszystkim ulepszono konstrukcyjnie migawkę, a także zmieniono stronę wizualną samej kamery. ciekawą i jednocześnie nieco śmieszną dla mnie cechą tego aparatu jest to, że wokół soczewki obiektywu posiada on atrapę światłomierza selenowego :-)   

generalnie nie różnie się od zupełnie od opisywanego jakiś czas temu na stronach tego bloga pierwszego Amiego dlatego podaruję sobie przepisywanie raz jeszcze tego wszystkiego, bo nie ma to najmniejszego sensu. jedyną istotną zmianą jest wzbogacenie migawki o czas B i w tym modelu są już dostępne dwa czasy - 1/50 sek oraz właśnie B. poza tym to dwa identyczne aparaty o nieco innym wyglądzie zewnętrznym

egzemplarz wygląda całkiem ładnie jak kilkadziesiąt lat i co najważniejsze jest zupełni sprawny i funkcjonalny



"fantastyczny" mechanizm zamykania tylnej klapy aparatu ;-) trzeba na niego bardzo uważać gdy mamy już wewnątrz załadowany materiał światłoczuły - lubi ni z tego ni z owego po prostu się otworzyć... takie to psikusy zdarza robić się Amiemu

charakterystyczny piesek na korpusie jest znakiem rozpoznawczym tego modelu kamer WZFO
na koniec napiszę, że aparat ten kupiłem podczas jednego z ostatnich, kameralnych wyjazdowych plenerów do Bielska z Agnieszką i Bartkiem. przez przypadek trafiłem na niewielki targ z rzeczami "dziwnymi i niezbędnymi" czyli popularnymi starociami. wśród bardzo wielu przeciętnych i bardzo zaniedbanych aparatów znalazłem ten model Amiego. najistotniejszym dla mnie w tej sprawie było to, że w aparacie był jeszcze stary negatyw - bez wahania zakupiłem kamerę. po przyjeździe do domu wywołałem film i ku mojej dużej radości udało się uzyskać dziesięć obrazów sprzed lat! uwielbiam to gdy kupuję stary, zapomniany i nierzadko mocno zaniedbany aparat z negatywem w środku. zawsze jest szansa, że po wywołaniu go zobaczę część historii jego poprzedniego użytkownika i przez to także samej kamery - to niewiarygodnie ciekawe i fascynujące dla mnie. może kiedyś utworzę posta dotyczącego tylko i wyłącznie zdjęć które udało mi się wywołać z filmów będących częścią zakupionych przeze mnie aparatów lub też samych negatywów czy slajdów jakie również posiadam z różnych źródeł. hmmm... to w sumie ciekawy pomysł - może ktoś kto tutaj zagląda rozpozna miejsca lub osoby z tych zapomnianych fotografii
zapraszam do odwiedzania - wkrótce pozostałe cztery aparaty które czekają na prezentację. piąty jest już w drodze do mnie :-) cieszę się ogromnie na jego otrzymanie i teraz mogę powiedzieć, że jedzie do mnie kawał historii fototechniki - kolejny w kolekcji Rolleicord! zapraszam serdecznie

brzydkie kaczątko

pod wieloma względami oryginalny aparacik z roku 1960. kupiony trochę przypadkiem na mysłowickiej giełdzie. skusił mnie jego stan - wygląda niemal na zupełnie nieużywany - oraz cena. o jego nieprzeciętnych cechach postaram się w kilku słowach opowiedzieć nieco niżej. przedstawiam mało urodziwego Pentacona

Pentacon Electra
kamera ma już 52 lata. zachowała się całkiem ładnie jak na ponad półwieczną historię. na pierwszy rzut oka wygląda dość solidnie lecz po bliższym przyjrzeniu się wiemy już, że aparat zrobiony jest niemal całkowicie z plastiku - wyjątkiem są jak gdyby aluminiowe "obicia" trzech ścianek - dwóch bocznych i górnej. oprócz tego materiał z jakiego zrobiony jest ten aparat zdradza też jego waga - jest bardzo lekki
kamera owa została zbudowana przez VEB Pentacon czyli "Volkseigener Betrieb", spółki publicznej NRD. mimo jego mało atrakcyjnego wyglądu jest dosyć mocno zaawansowany technicznie jak na tak tanie urządzonko
Pentacon Electra wyposażony jest w program półautomatycznej ekspozycji tj. priorytet przysłony co było nowością w latach 60-tych
przysłonę wybieramy na podstawie piktogramów umieszczonych na pokrywie baterii za pośrednictwem suwaka umieszczonego pod obiektywem. możliwe do wyboru nastawy przysłony mają wartości: f=13,5 dla pogody słonecznej, f=8 dla bardzo umiarkowanego zachmurzenia, f=4,8 dla dużego zachmurzenia i f=2,8 dla pracy ze statywem. na podstawie tych wartości automatycznie dobierany zostaje czas ekspozycji za pośrednictwem światłomierza umieszczonego nad obiektywem 
aparat ten jest zasilany dwoma bateriami typu AA czyli tradycyjnymi "paluszkami". przystosowany jest do obsługi tylko dwóch czułości materiału światłoczułego ISO 50 i 100. praca z lampą błyskową może się również odbywać po przestawieniu odpowiedniego suwaka (z trybu automatycznej ekspozycji w tryb zdjęć z fleszem) i wpięciu go w sanki z gorącą stopką
kolejną unikatową cechą jest rodzaj ładunków na jakie przystosowany jest owy aparat. są to bardzo mało popularne filmy typu SL systemu Orwo. wymiar klatki jest taki sam jak w zwykłym aparacie małoobrazkowym (24x36 mm) lecz tutaj błona jest przeciągana z jednej, pełnej w ładunek kasetki do drugiej pustej. ma to też dobre strony - przypadkowe otworzenie aparatu powoduje naświetlenie tylko trzech klatek a nie całego wywiniętego negatywu. system Orwo SL był odpowiedzią firmy i Niemiec Wschodnich na pojawienie się na rynku Kodaka Instamatica i Agfy Radid. na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat można jednak zauważyć, iż na rynku nie przetrwał żaden z w/w trzech systemów tzn. ani Orwo SL, ani Agfa Radid ani też Kodak Instamatic
pod wizjerem umieszczony jest suwak do ustawiania czułości ładunku - światłomierz (komórka CDS)  obsługiwał jedynie dwie wartości światłosiły
po stronie przeciwległej do suwaka ustawiania czułości znajduje się ten wyżej wspomniany do wyboru pracy aparatu - automatycznego lub z lampą błyskową. pod nim umieszczony jest stosunkowo duży przycisk spustu migawki
obiektyw w jaki wyposażona jest ta kamera to całkiem niezły Meyer Optik Görlitz Domiplan o ogniskowej 45mm i f=1:2,8. oczywiście jest wiele lepszych obiektywów aczkolwiek ten w połączeniu z dobrze działającym światłomierzem dawał naprawdę zaskakująco dobre rezultaty. ustawianie ostrości odbywa się bez dalmierza, a jedynie na podstawie szacowania odległości i doboru odpowiednich rysunków z pierścienia obiektywu odpowiadających poszczególnym dystansom ogniskowania
do całego zestawu uzupełnieniem jest skórzano-plastikowy futerał z paskiem na ramię i pięknym logo firmy Pentacon
pewnie ciężko będzie mi się na własnej skórze przekonać jak pracuje ten aparat z tego to powodu, iż nie trafiłem jeszcze nigdzie do kupienia ładunków Orwo SL. mogę jedynie polegać na tym co udało mi się ustalić i wyczytać w sieci czy znaleźć w literaturze. podsumowaniem niech będzie zdanie, że wg niektórych jest to bardzo niedoceniony aparat z powodu słabego wykonania i użycia bardzo przeciętnych materiałów. jednak jak jak na lata 60-te był dość zaawansowany technicznie (automatyka ekspozycji) i dawał naprawdę bardzo ładne rezultaty. niestety mnie będzie się o tym bardzo ciężko przekonać choć myślę, że spróbuję go po prosu jakoś przerobić na tradycyjne filmy typu 135 - zobaczymy czy da się coś takiego wykombinować...