niedziela, 11 grudnia 2011

nadciąga Guliwer!

może już we wtorek zasilimy zbiór czymś naprawdę duuużym!
już nie mogę się doczekać. jak tylko dotrze postaram się niedługo później zaprezentować to co kupiłem. 
do szybkiego więc...

czwartek, 8 grudnia 2011

druga "F-ka"

do kolekcji dołączył aparat ze stajni Nikona z serii profesjonalnej "F". tym razem jest to model F2. tytuł jest więc adekwatny zarówno do modelu jak i do drugiego korpusu serii "F" w naszym zbiorze (mamy jeszcze model F3 opisywany i prezentowany jakiś czas temu na stronach tego bloga). zapraszam do obejrzenia

Nikon F2 Photomic (DP-11)
kamera prezentowana tutaj przeze mnie jest drugim z kolei Nikonem serii "F". została wprowadzona na rynek w 1971 roku i produkowana była do roku 1980
nasz egzemplarz wyposażony jest w obiektyw Nikon Nikkor 50mm i f=1:2 oraz pryzmat z pomiarem światła o symbolu DP-11. jest to wersja Photomic. cała seria Nikonów F składa się z sześciu modeli od F do F6. póki co mamy tylko dwa z nich - F2 i F3. kiedyś miałem też F4 ale obecnie tylko te dwa modele są w naszym posiadaniu

aparat działa całkowicie bez baterii - źródło zasilania potrzebne jest jedynie do pracy światłomierza wbudowanego w pryzmat. na jego górnej części widać okienko ze wskazówką z którego odczytuje się poprawne ustawienie parametrów ekspozycji
pryzmat jest oczywiście demontowalny jak przystało na profesjonalną serię aparatów
nasz egzemplarz nie wygląda najlepiej... chciałbym wierzyć, że był tak mało używany jak poprawnie działa mechanicznie. niestety nie oszukuję się i wiem, że takie ślady nie powstają od noszenia w torbie fotograficznej. oczywiście wolałbym ładniejszy egzemplarz jako pasjonat, niemniej jednak przede wszystkim cieszy mnie to, iż wszystkie jego funkcje łącznie z pomiarem światła i samowyzwalaczem działają całkowicie właściwie.  srebrny przycisk po lewej stronie okularu służy do zdejmowania pryzmatu
kamera wyposażona jest także w funkcję wielokrotnej ekspozycji - jest to bardzo prosto zrealizowane. po prostu kiedy chcemy nałożyć kilka klatek na siebie bez przesuwu negatywu za każdym razem przed naciągnięciem migawki wciskamy przycisk służący rozsprzęgleniu rolki zębatej do przesuwu filmu (to ten który naciskamy kiedy chcemy zwinąć film do kasety po wykonaniu ostatniego zdjęcia)
ten dokładnie egzemplarz korpusu ma nr seryjny F2 7777411
piękny wygrawerowany napis "Nikon" znajduje się na frontowej części korpusu i ukazuje się dopiero po zdjęciu pryzmatu z body
DP-11 posiada przeniesienie ustawień z pokrętła przy samym pryzmacie na regulator na korpusie. jest to realizowane za pomocą kołka mogącego zasprzęglić się z właściwym kółkiem nastawczym czasu otwarcia migawki tylko w jednym i właściwym położeniu. migawkę da się otwierać z najkrótszym czasem 1/2000 sek. a najdłuższym 10sek. korpus posiada także czas oznaczony czerwoną kreską i jest to najkrótszy czas synchronizacji z lampą błyskową i wynosi 1/80 sek.
samowyzwalacz ma wyskalowaną tarczę o dwojakim znaczeniu - pierwsze z nich to opóźnienie samego wyzwolenia migawki (tradycyjny samowyzwalacz), a drugie to czasy otwarcia migawki w sekundach przy korzystaniu z trybu pracy "T" o którym niżej. powyżej dźwigni samowyzwalacza jest dźwignia do wstępnego podnoszenia lustra oraz przycisk do podglądu głębi ostrości
przy przycisku spustu migawki znajduje się trzypołożeniowy wybierak - położenie neutralne w środku (do zwykłego i najczęstszego fotografowania), lewe oznaczone literą "T" - służy do wykonywania zdjęć na długich czasach naświetlania z wykorzystaniem samowyzwalacza oraz prawe oznaczone literą "L" - które jest po prostu blokadą spustu. wybierak możemy przestawić po podciągnięciu go do góry i jednoczesnym przekręceniu w odpowiednie położenie. pomiar światła zaczyna działać natomiast gdy delikatnie odchylimy dźwignię szybkiego naciągu i pojawi się na korpusie czerwona kropka. licznik zdjęć jest także sprawny i samozerujący się przy każdym otwarciu tylnej klapy korpusu
technicznie aparat jest w rewelacyjnym stanie - wnętrze nie wygląda na wyeksploatowane lecz przetarcia do mosiądzu na krawędziach korpusu czy dźwigni naciągu raczej nie pozostawia złudzeń. dowodzi to tylko, że kiedyś materiały i ich odporność były na niewiarygodnie wręcz wysokim poziomie 
migawka płócienna o przebiegu poziomym powleczona jest gumą - jej stan również nie budzi najmniejszych nawet zastrzeżeń. wygląda i pracuje naprawdę rewelacyjnie

pryzmat z pomiarem światła ma symbol DP-11 i nr seryjny 332293. ponoć ten typ pryzmatu jest najbardziej pożądanym spośród całej rodziny wymiennych "główek" Nikona F2. pomiar światła jest łatwy do odczytu, można z niego korzystać zarówno patrząc przez wizjer jak i kadrując "z brzucha" ponieważ okienko pomiarowe jest także na jego wierzchniej części 
aparatem możemy pracować spoglądając tradycyjnie przez okular w pryzmacie lub też jak np. w lustrzankach dwuobiektywowych kadrując bezpośrednio na matówce - obraz jest czysty, kontrastowy, ładnie nasycony i czytelny
kupiłem ten aparat wyposażony w oryginalny obiektyw Nikon Nikkor o ogniskowej 50mm i f=1:2. jego nr seryjny to 3775009. nie jest to "czarny koń" optyki nikonowskiej niemniej jednak nie mieliśmy go jeszcze w zbiorze - teraz godnie stoi obok innych 50-tek. powłoki oraz same soczewki są w bardzo dobrym stanie. wewnątrz nie ma śladów pleśni czy kurzu
przysłona działa perfekcyjnie w całym zakresie, a jej listki są suche i działają bez opóźnienia
"szkiełko" wyprodukowane w Japonii, a nie jak nowe "pięćdziesiątki" w Chinach lub Tajwanie. próbowałem podpiąć ten obiektyw do cyfrowego D80 i pobieżnie nie wydaje mi się by był to marny obiektyw. nieco więcej będę mógł jednak powiedzieć po naświetleniu rolki negatywu lub slajdu pełnej klatki 36x24mm, a nie  pełnowymiarowej matrycy. jak coś będę miał pewnie zamieszczę
na dziś to tyle - idę walczyć z myślami o nowym zakupie :-)
do szybkiego... 

środa, 23 listopada 2011

niech OM się rozrasta!

następny korpus serii OM Olympusa w naszym zbiorze. piękny, niewielki i posiadający wszystko i tylko to co potrzeba - prezentuję Olympusa OM-1

Olympus OM-1
aparat został wprowadzony na rynek w roku 1972 i był produkowany do roku 1979. od konkurencji odróżniał go przede wszystkim rozmiar - jest o wiele mniejszy przy zachowanych tych samych funkcjach, a przy tym jakością uzyskiwanych zdjęć również nie odbiegał od kamer tej samej klasy produkcji Nikona czy Canona
standardowy obiektyw z jakim pokazuję tego "Olka" był już przedstawiony wraz z innym korpusem - OM10
jak widać aparat mimo kilkudziesięciu lat zachował się w pięknym stanie - ślady startej farby posiada tylko właściwie na zawiasie tylnych drzwiczek. od strony wizualnej z zewnątrz nie ma się za bardzo do czego przyczepić. jedynym "ale" w tym egzemplarzu są natomiast dwie, niewielkie smugi na pryzmacie które niestety są trochę widoczne w wizjerze. nie jest to uciążliwe w kadrowaniu czy ustawianiu ostrości, niemniej jednak dla mnie jako kogoś kto lubi piękne i nienaruszone kamery ma to znaczenie
aparat posiada tylko i wyłącznie tryb manualny (brak tutaj któregokolwiek z programów priorytetowych czy całkowitej automatyki). jet to mechaniczna lustrzanka w której wszystkie czasy są dostępne bez względu na zasilanie. bateria jest tylko potrzebna do uzyskiwania wskazań światłomierza wskazówkowego z symbolami "+" i "-" umieszczonego z lewej strony wielkiego jak boisko wizjera (obraz pokrywa 97% kadru i dla obiektywu 50mm powiększenie wynosi 0,92). patrząc od góry na aparat od lewej mamy korbkę powrotnego zwijania filmu, następnie przełącznik załączający aparat (właściwie załącza on tylko pomiar światła - w tym modelu jest to pomiar centralnie ważony uśredniony), przypinaną stopkę lampy błyskowej, za nią jest pierścień od ustawiania czułości materiału jakim jest załadowany korpus (zakres od 25 do 1600 ASA ISO), tuż za pokrętłem owym jest przycisk zwalniający jego blokadę, dalej spust migawki, dźwignia szybkiego naciągu i licznik zdjęć
ten dokładnie egzemplarz ma nr seryjny 172690. jest top wersja bez "MD" od Motor Drive o świadczy o tym iż aparat jest z początkowego okresu produkcji i nie ma możliwości podpięcia dodatkowego źródła przesuwu filmu
na spodzie korpusu nie ma wielu rys czy śladów od zbyt intensywnego użytkowania w połączeniu ze statywem. bateria zasilająca światłomierz to popularna "pastylka" LR44 o napięciu 1,5V
wnętrze body jest także w stanie niemal idealnym - trudno dopatrzeć się większych niedoskonałości (płótno migawki, transport czy pokazana niżej płytka dociskająca film)

standardowy obiektyw Zuiko jest idealnym dopełnieniem. niestety dokładnie ten nasz egzemplarz o numerze seryjnym 1298411 nie jest w stanie idealnym o czym pisałem przy prezentacji OM10
kamera na wyposażeniu posiada również samowyzwalacz o opóźnieniu z zakresu 4-12 sekund. nad jego dźwignią znajduje się pokrętło do powrotnego zwijania filmu zwalniające wałek z ząbkami do przesuwu kliszy w trakcie fotografowania. pomiędzy nimi znajduje się także dźwigienka do wstępnego podnoszenia lustra - funkcja bardzo przydatna przy zdjęciach makro lub długich ekspozycjach
z drugiej strony mocowania obiektywów znajduje się gniazdo synchronizacyjne do lamp błyskowych z możliwością wyboru trybu pracy. synchronizacja migawki z lampą błyskową wynosi 1/60 sek.
pierścień nastawiania czasu ekspozycji umiejscowiony jest (jak to w Olympusach serii OM) pomiędzy obiektywem a właściwą częścią korpusu. mamy to dostępny zakres od 1 sek. do 1/1000 sek oraz czas B
na wyposażeniu jest także dokręcana, oryginalna stopka lampy błyskowej która nie zawsze jest sprzedawana wraz z korpusem

generalnie to bardzo fajny aparat dla zaawansowanych amatorów lub półprofesjonalnych użytkowników. zrobiłem nim nawet jedną testową rolkę, a niektóre zdjęcia z postu "wypoczynkowo" pochodzą właśnie z niego
na dziś to chyba wszystko - póki co trzeba czekać na nowe nabytki w kolekcji lub choćby zdjęcia robione tymi sprzętami które na to zasługują. do następnego razu więc

Photax Boyer VIII

podobny model z naszej kolekcji aczkolwiek inny pokazywałem już na stronach tego bloga w kwietniu w tym miejscu. teraz kamera nieco bardziej zaawansowana i jednocześnie młodsza. zapraszam

Photax Boyer VIII
wizualnie to bardzo zbliżony model do starszego brata. na pierwszy rzut oka różni ich przede wszystkim frontowa część obiektywu oraz kolor pokrętła do przewijania filmu

poza wymienionymi różnicami są to właściwie te same aparaty. ten pokrótce opisywany tutaj jest nieco bardziej rozwinięty technicznie. jest to model Photax II typ VA. model ten produkowany był w latach 1955-1961
okienko na tylnej klapie do podglądu numru klatki jest takie samo jak w poprzednim Photaxie

drugi egzemplarz z kolekcji jest w bardzo dobrym stanie wizualnym i takim samym technicznym. kupiłem go z uszkodzoną migawką lecz prostota jego mechaniki pozwoliła mi na samodzielne przywrócenie go do sprawności
wnętrze jest tak proste jak w naszym rodzimym Druhu
mówiąc o bardziej zaawansowanej części tej kamery w stosunku do poprzednika, miałem na myśli migawkę. ta wyposażona jest już w trzy (a nie dwa) czasy jej otwarcia i są to 1/25sek, 1/100 sek oraz B. skromna optyka w stanie idealnym - udało mi się ją ładnie wyczyścić, a brak powłok pozwalał na użycie innych środków do uzyskania takiego efektu niż w przypadku nowszych i bardziej zaawansowanych obiektywów
kamera z naszego zbioru ma nr seryjny 378994. jest to oczywiście tak jak starszy brat konstrukcja francuska. na stronie w sieci znalazłem informację iż jest to aparat na filmy typu120 ale mnie osobiście wydaje się, że jest on przystosowany do materiału typu 620
na tylnej ściance znajdują się m. in. informacje o miejscu produkcji kamery oraz formacie naświetlanej klatki (przynajmniej tak mi się wydaje ponieważ nie znam francuskiego)
nie robiłem jeszcze zdjęć tymi aparatami choć jak oglądałem jakieś przykładowe fotografie w sieci wykonane tymi modelami wyglądały mocno zachęcająco. może i na nie w końcu przyjdzie kolej

obiekty pożądania M39

czas na kolejne obiektywy. teraz zmniejszamy mocowanie z M42 na M39. to co chcę tu pokazać to dwa rewelacyjne szkła o mocowaniu gwintowym kompatybilnym z Zorkami, Fedami, Bessami Voigtlandera czy starszymi Leicami. zapraszam do obejrzenia

Jupiter-12 35mm f=2,8
sama Zorka 4 była już przeze mnie prezentowana dlatego ją pominiemy. zajmę się przedstawieniem rewelacyjnego obiektywu. na powyższym zdjęciu Zorkij-4 w całej okazałości - z celownikiem lunetkowym oraz właśnie Jupiterem-12
obiektyw ma bardzo dobre właściwości optyczne - jest bardzo ostry nawet przy całkowicie otwartej przysłonie. ogniskowa 35mm nadaje się doskonale do reporterki ulicznej
oprócz świetnych właściwości optycznych ten obiektyw jest po prostu piękny! pierścień przysłon jest umiejscowiony od frontu i manipuluje się nim właściwie najwygodniej dwoma palcami. pierścień ostrości znajduje się w standardowym miejscu - działa pewnie, bez luzów z przyjemnym oporem. wizualnie kojarzy mi się to "szkło" z obiektywami Voigtlandera. dla mnie jest wyjątkowej urody
nasz egzemplarz ma nr seryjny 6700693. soczewki wraz z powłokami są zachowane w stanie niemal idealnym. do kompletu posiadam także oryginalne, czarne, bakielitowe opakowanie
specyficzna konstrukcja obiektywu uniemożliwia stosowanie go do innych typów kamer niż dalmierze - mocno wysunięta do tyłu soczewka poza mocowanie gwintowe nie pozwala na wkręcenie szkła do lustrzanki ze względu na lustro umiejscowione w korpusie
masz egzemplarz jest czysty, bez uszkodzeń, pleśni czy przebarwień na powłokach. wewnątrz brak jest kurzu i zanieczyszczeń

jedyną minimalna wadą po kilkudziesięciu latach od produkcji są bardzo niewielkie ślady smaru na listkach przysłony. nie powodują one jednak jej dysfunkcji. pracuje sprawnie w całym zakresie od f=2,8 do f=22
na ostatnim zdjęciu chciałem zaprezentować sposób umiejscowienia tylnej soczewki po zamontowaniu obiektywu w korpusie. korzystając z czasu B otworzyłem migawkę i możemy zaobserwować iż tylna soczewka znajduje się tuż przed płaszczyzną jej roletek (około 2mm)

kolejnym obiektywem dedykowanym do dalmierzy z mocowaniem M39 który chcę tutaj pokazać jest również Jupiter - tym razem to teleobiektyw

Jupiter-11 135mm f=4
to kolejny bardzo ostry obiektyw współpracujący z "Ostrym". ponoć jest to jeden z najlepszych obiektywów (jeśli nie najlepszy) w tym przedziale cenowym. Jupiter-11 jest poprzednikiem także całkiem dobrego Jupitera-37A z mocowaniem gwintowym M42 i jednocześnie kopią zeissowskiego Sonnara
nasz egzemplarz zachował się w stanie niemal idealnym. piękne powłoki, niezniszczony, srebrny tubus, doskonale działające pierścienie od ostrzenia i przysłony - czego chcieć więcej? nasz obiektyw ma nr seryjny 6400772
 
obiektyw posiada ogniskową 135mm która czyni z niego krótki teleobiektyw doskonale nadający się do portretu

na pięknym, metalowym tubusie niewiele jest śladów użytkowania. w zestawie są także oryginalne zaślepki na przednią soczewkę oraz na mocowanie gwintowe. aż trudno uwierzyć, że ten obiektyw mam od tego samego właściciela od którego kupiłem Ennalyta
piękne, bursztynowe powłoki są nienaruszone. sam wygląd tego pięknego obiektywu może poprawić nastrój. przypięty do ładnie zachowanego dalmierza wygląda naprawdę "rasowo"

wnętrze bez zabrudzeń czy uszkodzeń. pyłków oraz pleśni także nie udało mi się w nim dostrzec
minimalne ślady oleju na listkach przysłony - jedyna wada która nie wpływa na pracę oraz rysunek tego szkła. 12-listkowa przysłona przymyka się tworząc niemal okrągły otwór, a co za tym idzie tworząc piękne rozmycie tła (bardzo wiele przykładowych fotografii z dwóch w/w obiektywów można  bez problemu znaleźć w sieci)

właściwie na obecną chwilę to tylko tyle co mam do pokazania i powiedzenia na temat tych obiektywów. jestem niemal przekonany, że najbliższy film typu 135 zrobię właśnie którąś z kamer dalmierzowych z wykorzystaniem pokazanych tu szkieł. jeśli będę mieć zdjęcia na pewno będę chciał je tutaj pokazać

do następnego razu...