wtorek, 13 września 2011

bliźnięta słowiańskie

do kolekcji dołączyły w ostatnim czasie kolejne modele popularnego Zenita - tym razem są to modele ET. dwa niemal identyczne aczkolwiek nie są całkowicie jednakowe. przedstawiam poniżej i pokrótce niewielkie różnice w obu posiadanych przez nas egzemplarzach

Zenit ET

obydwa korpusy modelu ET są koloru srebrno-czarnego (były jeszcze całe czarne i grafitowo-czarne). jest to proste body produkowane w latach 1981-1991 najpierw przez KMZ a później przez BeLomo. kupiłem oba - mimo iż tak bardzo podobne - ze względu na chęć posiadania oryginalnego, rosyjskiego Heliosa z opisem cyrylicą
pierwszą zasadniczą różnicą są obiektywy o których nieco niżej, drugą natomiast jest mechanizm zwalniania blokady wstecznej wałka zębatego do przesuwu filmu z perforacją. w starszym modelu jest to realizowane przez wciśnięcie i obrót (naciśniętego już) spustu migawki
w nowszym Zenicie pod przyciskiem spustu (który nota bene również nieco się różni w stosunku do poprzednika) jest pierścień wokół niego który wystarczy wcisnąć w dół i już mamy odblokowany wałek zębaty
model ET posiada światłomierz selenowy niesprzęgnięty z mechanizmem doboru parametrów ekspozycji. innymi słowy - niezależnie odczytujemy z niego pary naświetlania dla danej czułości filmu, a dopiero później wprowadzamy je ręcznie na kółko nastawy czasów na korpusie i pierścień przysłon w obiektywie. działanie światłomierza jest identyczne jak np. w modelu E opisywanym przeze mnie w kwietniu dlatego też nie będę się powtarzał.
kolejną różnicą pomiędzy dwoma pokazywanymi tu bliźniaczymi modelami jest sposób otwierania tylnej klapy do ładowania filmu. w modelu starszym (tym z Heliosem z arabskimi literami) tylne drzwiczki otwiera się przez pociągnięcie do góry kółka z korbką do powrotnego zwijania filmu. w nowszym modelu zastosowano niezależną dźwigienkę z mechanizmem zatrzaskowym na samych drzwiczkach
nr seryjny starszego korpusu to - 85138253 co świadczy o produkcji w roku 1985
korpus nowszy ma natomiast nr seryjny 87078130 więc analogicznie pochodzi on z 1987 roku
ponad obiektywami znajdują się okienka od fotokomórki selenowej do pomiaru światła odbitego. w starszym modelu zamontowany jest tradycyjny obiektyw standardowy o ogniskowej 58mm i f=2 Helios-44M-4 bez przełącznika A/M.
w tym drugim egzemplarzu zamontowany jest obiektyw o tych samych parametrach lecz tutaj soczewki są wyposażone w lepsze powłoki przeciwodblaskowe MC i specyficznie (aczkolwiek podobnie jak w innych rosyjskich obiektywach jak Tair czy Mir) ustawianą przysłonę. ten dokładnie egzemplarz ma nr seryjny - 8406224

dodatkowym atutem tego obiektywu jest to, że ponoć nie są one tak podatne na starzenie się smarów w przysłonie i wyciekanie oleju na jej listki. póki co faktycznie żadnych śladów oleju nie widać, a w wielu innych Heliosach jego ślady da się zauważyć
dużym minusem tego szkła jest natomiast to, iż nie można go podpiąć do innego niż Zenit korpusu. właściwie to można - gwint oczywiście jest ten sam M42 - ale budowa obiektywu uniemożliwia ostrzenie pierścieniem po całkowitym dokręceniu obiektywu do korpusu innego niż Zenit. jest to spowodowane tym, że Zenity mają nieco odstający od korpusu metalowy pierścień na którym opiera się obiektyw środkową częścią wokół tylnej soczewki. chcąc podpiąć tą "szkło" np. do Praktici nie jest to możliwe ponieważ tam obiektyw opiera się i dociska do korpusu właśnie najbardziej wysuniętym w tył pierścieniem ostrzenia który po dokręceniu do body jest blokowany. cóż - rosyjski Helios jest do rosyjskiego korpusu i wcale nie trzeba zmieniać mocowania na bagnet lub inną średnicę lub skok gwintu. jak na razie nie robiłem nim zdjęć choć chciałem podpiąć go do cyfry ale historia jest ta sama co w przypadku innego niż Zenit korpusu. myślę, że jednak w końcu przyjdzie kiedyś czas i na niego...  

niedziela, 11 września 2011

mój pierwszy Hassel

na cześć szwedzkiego klasyka nazwaliśmy naszego nowego i przecudownego członka rodziny. nawet się nie spodziewałem, że tak niewiele czasu minie aż ten kociak zdobędzie moje serducho i całkowitą sympatię. przyznaję się - zmiękłem w stosunku do niego niewiarygodnie... 
jest niemal cały biały za wyjątkiem ogona i łatki na lewej części głowy i malutkiego łuku nad okiem prawym. taki blady Hassel czyli Hasselblad. zresztą zapraszam do oglądania, a już wiem, że to najprawdopodobniej nie są ostatnie zdjęcia tego kota. jego zachowania prowokują nas do chwytania za aparaty






powyższe zdjęcia wykonane przez mnie zostały w przeciągu chyba ostatnich 30 minut. takich fot można przy nim produkować tysiące - nie są to zdjęcia ani jakoś specjalnie ładne ani tym bardziej dobre, ale za to z naszym Hasselem!
foty zrobione najnowszym i rewelacyjnym Canonem Judyty. tutaj tego nie widać bo są to tylko takie "pstryczki" dla zabawy, ale ta kamera to MOC - naprawdę i proszę mi zaufać. może za jakiś czas pokażemy ją i tutaj

póki co już teraz zapraszam do zaglądania do mnie - wkrótce zamieszczę to, czego faktycznie ten blog dotyczy. w ostatnim czasie przybyło kilka nowych sprzętów więc mam nadzieję, że będzie to choć trochę interesujące. do następnego razu wkrótce...

ekspresowy sierpień

ósmy miesiąc roku minął tak szybko, że prawie się nie zorientowałem. w tym czasie mieliśmy dużo fotograficznej pracy - dwa wesela oraz dwa plenery w pozostałe weekendy z parami u których najpierw byliśmy na uroczystościach ślubnych. oprócz tego okrągłe, pięćdziesiąte urodziny Taty, zmiana charakteru i miejsca pracy w tym samym zakładzie oraz przyjęcie nowego członka do naszego mieszkania (o czym będzie w kolejnym wpisie). stąd też czasu mało na publikowanie czegokolwiek. teraz jednak jesteśmy już ze wszystkim na bieżąco i mam nadzieję, że warunki będą bardziej sprzyjające by pokazać co nieco co udało nam się dorzucić do kolekcji. tymczasem jednak postanowiłem pokazać kilka zdjęć nad którymi ostatnio spędziłem wiele czasu. jako, że sam nie lubię typowych zdjęć weselnych i ślubnych postanowiłem, iż zaprezentuję tylko kilka "strzałów" z plenerów które zorganizowaliśmy w Kozubniku. zapraszam do oglądania. więcej zdjęć z dwóch weselnych imprez u J. - tutaj

Ania i Bartek




 
wszystkie powyższe zdjęcia wykonane zostały aparatem Kiev 88 z wykorzystaniem obiektywów: Volna-3 80mm f=2,8, Kalejnar-3B 150mm f=2,8, Mir-26B 45mm f=3,5 oraz Jupiter-36B o ogniskowej 250mm f=3,5. do tego także używałem statywu, wężyka spustowego oraz światłomierza który już tutaj pokazywałem - Gossen LunaSix F którym nota bene jestem zachwycony! zdjęcia zostały wykonane na przeterminowanych negatywach czarno-białych Orwo NP22, natomiast wywołane zostały w Rodinalu w stężeniu 1+40, przez 11 minut w temp. 20 st.C

Asia i Marcin




to samo miejsce co z pierwszą parą jednak inny aparat - tym razem była to Mamiya C33 ze standardowym Sekorem 80mm (w tej nowszej czarnej wersji). oprzyrządowanie dokładnie to samo co poprzednio aczkolwiek tutaj po wywołaniu zastosowałem jeszcze nieco inną obróbkę w programie graficznym

Parom Młodym dziękujmy za wszystko i polecamy się na wszelakie okazje

niedziela, 31 lipca 2011

kraków i moskwa

w ubiegły weekend tzn. 24-go dnia lipca byliśmy w Krakowie. tym razem miałem ze sobą Moskwę 5 - dalmierzowy aparat miechowy formatu 6x9 cm. wszystko fajnie ale wyniosłem z tego wyjazdu jedną istotną dla mnie lekcję - kończę z przeterminowanymi materiałami do aparatów (przede wszystkim negatywy kolorowe i slajdy lecz i czarno-białych z przekroczonym terminem ważności również nie będę kupował). tym razem "wykończyłem" Agfy XRS Professional 100. sam wyjazd bardzo udany ale sprawa starych negatywów i utrwalonych na nich obrazków pozostawia wiele do życzenia. tak więc postanowione - od teraz tylko świeże materiały światłoczułe (wyjątkiem będzie jeszcze kilkanaście różnych rolek zalegających w lodówce). zapraszam jednak do obejrzenia kilku "strzałów"

zdjęcie ze wzgórza zamkowego na Wawelu - obróbka w programie graficznym (zarówno to jak i pozostałe zdjęcia z tego wyjazdu)
knajpka na jednej z krakowskich uliczek przy rynku - stwierdziliśmy z J., że mimo iż kilka razy już obok niej przechodziliśmy i nawet kiedyś już robiliśmy w tym miejscu jakieś zdjęcia to jednak nigdy nie piliśmy tam kawy. następnym razem to się zmieni jeśli tylko nadarzy się okazja
odwiedziliśmy także brata J. którego serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy za niezwykle miło spędzoną wspólnie niedzielę
stary samochód w starym mieście na Starym Mieście. oprócz słabo wg mnie dobranych felg prezentował się całkiem nieźle i zwracał na siebie nie tylko moją uwagę
na koniec taka krakowska "dziewczynka z zapałkami"

było fajnie ale teraz do jakiegoś prywatnego wyjazdu fotograficznego będzie trzeba trochę poczekać - trzy najbliższe weekendy mamy zajęte - dwa fotograficzne wesela, a później praca J. jakoś mam nadzieję, że przetrzymamy i to
do następnego razu...

wtorek, 19 lipca 2011

post o poście

niestety ale i "stety" na jakiś czas pewnie będę zmuszony ograniczyć wydatki związane z zakupami nowych kamer do naszej kolekcji - taki fototechniczny post (mam nadzieję, że jednak za jakiś czas przyjdzie dyspensa). 
jest to spowodowane zakupem innej "zabawki" z której cieszę się niezmiernie. oprócz tego może zamiast zdjęć aparatów będę też więcej publikował fot po prostu przeze mnie wykonanych tym co już mamy w kolekcji - wszystko "wyjdzie w praniu", a póki co przedstawiam moją nową Ślicznotkę. może nie jest to sprawa mocno związana z tym blogiem ale jednak pośrednio tak. poza tym Alfa ma już sesję zrobioną

Alfa Romeo 146 1,6 T.S.
zdjęcie zrobione Nikonem D80 z ob. Nikkor 18-70 f=3,5-4,5G ED. obróbka w programie graficznym

i dało się ???

jakiś czas temu wpadłem na pewien pomysł. jako, że interesują mnie różne zagadnienia związane z fotografią i fototechniką pomyślałem, że powinienem spróbować uratować piękne, stare fotografie jakie zachowały się w mojej rodzinie. pozbierałem albumy i luźne zdjęcia od Dziadków, Cioć i Wujków (oczywiście jeszcze nie od wszystkich i też nie sam - bardzo pomogli mi moi Rodzice) i zarchiwizowałem je w postaci skanów. wiele zdjęć jednak do zdigitalizowania jeszcze przede mną, lecz mam nadzieję, że uda mi się to konsekwentnie prowadzić i stworzyć pokaźny zbiór rodzinnych fotografii

te zdjęcia które do tej pory szczególnie mi się spodobały (co także jest całkowicie subiektywne i osobiste) postanowiłem tutaj zaprezentować

szczególnie chciałem zwrócić uwagę na to, że nawet jeśli obecnie ktoś uprawia fotografię analogową (oczywiście nie wszyscy i absolutnie nie chcę uogólniać) to w dużej mierze nie potrafi obejść się bez programów do obróbki grafiki. najczęściej jest tak (i sam tak robię), że wywołany negatyw lub slajd po prostu skanujemy i poddajemy go dalszej obróbce na komputerze. spójrzmy prawdzie w oczy - ja sam wykonuję odbitki na powiększalniku kilka razy do roku... chociaż tyle, że mam wystarczająco czasu, miejsca, samozaparcia i możliwości aby samemu wywoływać negatywy czarno-białe. poza tym wykonanie odpowiedniej odbitki z "wyciągnięciem" wszystkich szczegółów w światłach i cieniach, maskowanie pod powiększalnikiem, wszelakie techniki jak np. split grading wcale do łatwych (a na pewno nie szybkich) nie należą. wszystko łatwiej jest zrobić na monitorze myszką i klawiaturą (co też wymaga oczywiście  umiejętności - i nie możemy tutaj nikomu ujmować wiedzy i znajomości oraz wprawy w posługiwaniu się programami graficznymi) niż pod powiększalnikiem

tutaj również czas na krótkie podsumowanie - przedstawione poniżej zdjęcia nie są obrabiane w programach graficznych. wszystko to są skany z gotowych odbitek wykonanych zwykle kilkadziesiąt lat temu. myślę, że należą się wielkie podziękowania, szacunek i ukłon w stronę ludzi którzy wówczas zajmowali się tą sztuką. zdecydowana większość tych zdjęć jest naprawdę nieźle skomponowana, naświetlona, a później odbita, wywołana i utrwalona, a wtedy nie było przecież podglądu na wyświetlaczu (chyba, że na matówce), kamery były prostsze, chemię trzeba było samemu przygotowywać i wiedzieć z czego i w jakich proporcjach (nie to co teraz - gotowe roztwory do wymieszania z wodą i to najlepiej w jak najprostszych proporcjach).
doceńmy to i szanujmy. zapraszam do oglądania

moja Ciocia - sistra Babci. jedno z ładniejszych zdjęć (choć trochę razi "wyrastające" z głowy drzewo). zwracam uwagę na plastykę i rysunek obiektywu w szczególności na obrzeżach kadru


dwa zdjęcia z rozpoczęcia roku szkolnego - na jednym z nich Babcia, na drugim Dziadek

klasyczna fotografia pamiątkowa, niemniej jednak porządnie wykonana przez co patrzy się na nią z przyjemnością. na zdjęciu Dziadkowie. na rękach mój Tata

podobnie j.w.

w mojej rodzinie - obaj Dziadkowie jak i Tata pracowali w kopalniach, a ja poszedłem w Ich ślady. nazwa bloga nie jest więc przypadkowa. na fotografii mój Dziadek - pierwszy z lewej. w KWK Sosnowiec był Instruktorem Strzałowym. i dało się wykonać doskonale naświetlone zdjęcie w nawet  tak trudnych warunkach jak podziemia kopalni?

przepiękna choć nieostra fotografia Babci. wg mnie ma w sobie coś niezwykłego... może właśnie ta nieostrość w połączeniu ze spojrzeniem Babci i tonacją tworzy ten niesamowity dla mnie klimat

mój Dziadek (pierwszy z lewej) z kolegami przy kartach - strasznie podoba mi się to zdjęcie. kojarzy mi się ze Stanami Zjednoczonymi i czasami prohibicji

na tym zdjęciu grupowym mój drugi Dziadek - stojący czwarty na prawo od latarni - wśród załogi górniczej KWK Sosnowiec
 
mojego Dziadka chyba interesowało wiele rzeczy po tym jak mogę widzieć choćby na tych starych fotografiach - górnictwo, góry, fotografia, motoryzacja. chyba nie tylko z wyglądu jestem do Niego podobny (niejedna osoba mi to już powiedziała i nawet J. tak uważa)
 
ten sam Dziadek - szarmancki przystojniak w środku opierający się o drzewo
moja druga niezwykle elegancka Babcia - to właśnie Jej siostra jest na zdjęciu pierwszym. to także klasyczna, pamiątkowa fotografia jaką pewnie do tej pory można sobie zrobić w górskich kurorcikach jak Szczawnica czy Krynica. teraz jednak jest "mała" różnica - fotkę dostaje się za 3 min jeszcze dosłownie ciepłą, bo przed sekundą wyskoczyła z taniej drukarki termosublimacyjnej! ech...

może to właśnie po tym Dziadku (jak już wyżej wspomniałem) mam także "hopla" na punkcie starych motocykl. tutaj na węgierskiej Panonii

taki nasz rodzinny Easy Rider - Dziadek to ten z lewej oczywiście. po prawej ponoć Jego kolega na czeskiej Jawie

tutaj lepiej widać mojego drugiego Dziadka - to ten drugi od lewej w koszuli w kratę. zdjęcie również wykonane na terenie KWK Sosnowiec

tego zdjęcia nie jestem pewien ale chyba jest na nim moja Prababcia. kim jest to dziecko tego nie wiem. zamieściłem je jednak ze względu na kadr, miejsce i wyważoną kompozycję

góry to kolejna rzecz którą być może mam po Nim. Dziadek to ten z lewej który próbuje wbić sopel w serce swojemu koledze :-)

znów na tej pięknej Panonii. jest historia w rodzinie, że Babcia tak lubiła jeździć na motocyklu z Dziadkiem, że zdarzało się iż klepała Go po plecach żeby tylko jechał szybciej. do czasu... w końcu mieli (całe szczęście niegroźny) wypadek i Babcia już nie chciała jeździć na motocyklu

kolejne fajne i zabawne zdjęcie - ma w sobie coś takiego, że gdybym to ja je zrobił to byłbym zadowolony

na huśtawce mój Tata. ponoć nawet pamięta "jak przez mgłę" czasy kiedy się na niej huśtał

Dzidek z dziećmi - moim Tatą i Jego siostrą czyli moją Ciocią. zamieściłem je dlatego, że bardzo podoba mi się wejście do domu - kojarzy mi się z "Ulicą Sezamkową" lub domami na Brooklynie w USA które znam  niestety tylko z filmów i zdjęć

moi Dziadkowie (pierwsi z lewej) ze znajomymi na pikniku. szczególnie fajna fotografia ze względu na ówczesną stylizację osób (ubiór, uczesanie)

kolejna fotografia z wyjazdu w góry. Dziadek pierwszy z lewej trzyma w prawej ręce kamerę - najprawdopodobniej miechową formatu 6x9 cm. bez gore-texów, membran, soft-sheli, odzieży technicznej , butów za 1000 zł i wszelakiego innego "badziewia" też się da chodzić po górach 

a tu nawet jej używa

cała Rodzina na wakacjach - znów wyjątkowa fotografia pamiątkowo-rodzinna w ciekawym otoczeniu. Babcia, Dziadek, Tata i Jego Siostra

uwielbiam to zdjęcie. jest jakieś przerażające i psychodeliczne przez głębię ostrości i plastykę obiektywu. mam wrażenie jakby mój Tata będący na zdjęciu był przerażony bo zgubił Rodziców i zaraz zacznie płakać. może nie jest to przyjemne ale zdjęcie ma klimat

moi Dziadkowie i to chyba na Ich własnym weselu choć nie jestem pewien - na samym dole Dziadek po prawej i Babcia w środku

jeszcze jedna fotografia z jakiegoś wyjazdu w góry Dziadka

to zdjęcie także mi się ogromnie podoba z powodu fajnej kompozycji i miejsca które znam (obecnie jest to budynek Pogotowia Ratunkowego w Sosnowcu). wówczas był to chyba hotel robotniczy dla górników

bez PSa też można zrobić ciekawe, oryginalne zdjęcie z nietuzinkowo rozmytym tłem. na fotografii Dziadek (w środku na górze) z Babcią (na górze po prawej) oraz dziećmi i znajomymi
 
"foteczka bez ciśnienia" jakbym ją dziś nazwał. zabawna fota na którą patrzy się z uśmiechem na ustach. mój Brat stwierdził kiedyś, że "Dziadek to musiał być niezły zgrywus" - chyba faktycznie był...

ostatnie zdjęcie na dziś - podobnie jak kilka innych o doskonałej ostrości, plastyce obrazu, tonacji i prostej kompozycji. prosta, dobra fotografia bez zbędnych "wodotrysków". na zdjęciu mój Tata

na koniec jeszcze raz pytanie - dało się robić ciekawe zdjęcia bez skanerów, cyfrówek, "zabawek" za tysiące lub dziesiątki tysięcy złotych, komputerów, programów i całej reszty gadżetów??? 

dziękuję za wytrwałość i zapraszam do dalszego śledzenia bloga