niedziela, 6 stycznia 2013

G-III QL17

kto interesuje się aparatami uliczno-reporterskimi pewnie od razu po przeczytaniu tytułu wie czego będzie dotyczyć ten wpis. kolejna kamera na którą czekałem dość długo, ale w końcu jest w zbiorze. przestrzeliłem nią już jeden film i muszę przyznać, że od razu się polubiliśmy

Canon G-III Canonet QL17
kupiłem tę kamerę za połowę ceny rynkowej w stanie niemal idealnym z bardzo minimalnymi śladami użytkowania, a co najważniejsze całkowicie sprawną i funkcjonalną (bez oryginalnego pokrowca i dekielka - dostałem pokrowiec zastępczy od Pentaxa :-] ). na jej temat raczej nie będę się rozpisywał w takim stopniu jak o mniej popularnych aparatach z poprzednich postów - Kodaku Retina czy Bessa RF. na temat tego aparatu zostało już wile powiedziane i napisane - musiałem się jednak o tym przekonać na własnej skórze. ogromnie się cieszę, że w końcu go mam 
jeden z najlepszych kompaktów dalmierzowych z niewymienną optyką. w tej klasie cenowej niemal nie ma sobie równych. optycznie może z powodzeniem konkurować np. z Leicą CL
to najwyższy model całej serii Canonetów. produkowany w latach 60-tych i 70-tych. świetny obiektyw o ogniskowej 40mm i f=1:1,7. konstrukcja ta składa się z sześciu soczewek rozmieszczonych w czterech grupach
dźwignia szybkiego naciągu działa miękko i nie ma zbyt długiego skoku - naprawdę przyjemnie się z nią pracuje. nad drzwiczkami przy wizjerze znajduje się także układ pomiarowy stanu baterii
kamera może pracować w dwóch trybach. pierwszy z nich to tryb preselekcji czasu (wybieram czas otwarcia migawki a automatyka aparatu dobiera przysłonę) , natomiast drugi to całkowicie tryb manualny - tylko to i wszystko to co potrzeba do szybkiego, ulicznego fotografowania

QL oznacza "quick load" czyli szybkie ładowanie nowego filmu do korpusu. faktycznie się to sprawdza doskonale 
minimalnie zaczyna kruszyć się uszczelnienie ale póki co nic nie zaświetla filmu więc jeszcze tego nie ruszam

wspomniany wyżej system sprawdzania poziomu naładowania baterii. na ściance bocznej gniazdo kabla synchronizacyjnego dla lamp błyskowych
 
numer seryjny naszego egzemplarza to C04011
wszystkie soczewki obiektywu w stanie idealnym - powłoki nienaruszone, brak rys, kurzu, pleśni, przebarwień czy innego typu skaz
pomiar światła realizowany jest za pośrednictwem elementu CdS. jego komórka umieszczona jest tuż nad frontową soczewką obiektywu dlatego też stosowanie filtrów nie wymaga wprowadzania dodatkowych korekt przy eksponowaniu poszczególnych klatek
migawka w jaką wyposażony jest ten rewelacyjny kompakt to Copal z czasami z zakresu od 1/4 sek. do 1/500 sek. oraz czas B (jako, że jest to migawka centralna dlatego każdy czas synchronizuje z błyskiem lamp). zakres przysłon zawiera się natomiast w przedziale od f=1,7 do f=16. obiektyw najostrzejszy jest przy przysłonach f=4 lub f=5,6
zakres czułości filmów - od ISO 25 do 800
samowyzwalacz, dźwignia do ustawiania ostrości oraz skala odległości na obudowie obiektywu i to wszystko. prostota i niezawodność. konstrukcyjnie jak na tą klasę aparatu jest wyjątkowo dobrze i solidnie wykonany

zdjęcia tym aparatem robiłem bezpośrednio po skończeniu rolki w Kodaku Retina IIIC. najważniejszą cechą która dała mi się wyraźnie odczuć to komfort jasnego wizjera z czytelną plamką dalmierza oraz niezbędnymi i czytelnymi informacjami - igła z drabinką przysłon oraz informacja o prześwietleniu lub niedoświetleniu zdjęcia. ostrość obiektywu jest bardzo dobra, a możliwość szybkiego focenia dzięki priorytetowi czasu jest dla mnie bardzo istotnym elementem
poniżej kilka skanów z pierwszego filmu zrobionego przeze mnie tym genialnym kompaktem 
negatyw Fomapan 100, wywoływacz ID-11 stock, 6 min. 45 sek., temp. 20 st. C, skan Epson V700
ostatni dzień roku 2012 i wycieczka do Raciborza











Leica dla ubogich jak mawia się o tym Canonie nie jest mianem "na wyrost". to naprawdę doskonała kamera w tej klasie cenowej i sprzętowej 

dobra, właściwie teraz jestem już mniej więcej na bieżąco z prezentacją nowego sprzętu w zbiorze. w kolejce czeka jedynie kilka nowych obiektywów oraz jeden manualny Nikon którego zdobyłem dopiero dzisiaj więc musi swoje "odstać" ;-) 
do szybkiego...  

z wysokiej półki do kieszeni

jakiś czas temu próbowałem kupić ten aparat na Allegro - był w pięknym stanie, z obiektywem na jakim mi zależało. niestety (a może i "stety" patrząc z perspektywy czasu) nie udało mi się wówczas go zdobyć. zapisałem sobie dokładnie model oraz obiektyw z jakim chciałem mieć Retinę IIIC i czekałem. czekałem, czekałem i wreszcie się doczekałem!

Kodak Retina IIIC + Schneider-Kreuznach Retina-Xenon C 50mm f=1:2  
Retina IIIC produkowany był od roku 1959 i występowały dwie bardzo nieznacznie różniące się od siebie wersje tej kamery (z małą i dużą literką "C" w nazwie). mój egzemplarz jest najpóźniejszym i najbardziej dopracowanym modelem całej serii Retina. wyposażony jest w doskonały obiektyw Retina-Xenon C o ogniskowej 50mm i f=1:2. szczególną cechą tej kamery jest fakt, iż obiektywy są wymienne. możliwe są także do zastosowania takie ogniskowe jak 35mm czy 80mm (z opcjonalnym wizjerem o odpowiednim kącie widzenia)
niektórzy twierdzą, że jest to najlepszy składany aparat małoobrazkowy jaki kiedykolwiek powstał. są jednak i tacy którzy się z tym zdaniem nie utożsamiają. od siebie mogę napisać, że naprawdę uważam tego Kodaka za świetny aparat fotograficzny, ale tak daleko wysuniętego stwierdzenia bym jednak nie postawił...
egzemplarz który zdobyłem jest przepiękny i całkowicie sprawny. precyzja z jaką działają poszczególne mechanizmy i jego funkcje są naprawdę wręcz zdumiewające. ostrzenie tą niewielką kamerą dla mnie jest wyjątkowo przyjemne. miałem już w rękach wiele prostszych i bardziej złożonych dalmierzy, ale muszę przyznać, że mechanika tej Retiny działa naprawdę genialnie. umiejscowienie pierścienia do ostrzenia z wypustką na palec jest intuicyjne i płynne. wizjer mógłby być nieco jaśniejszy ale nie jest też tak ciemny jak w niektórych (np. rosyjskich) aparatach z takim sposobem nastawiania ostrości  
okleiny oryginalne w pięknym stanie. ogólnie wg mnie aparat ten był bardzo niewiele używany - zachował się naprawdę ślicznie mimo tego, że ma ponad pół wieku za sobą. wizjer jak pisałem nie jest najjaśniejszy lecz plamka dalmierza i tak jest nieźle widoczna (ma kształt równoległoboku postawionego na jednym wierzchołku - taki diament). obok wizjera umieszczony jest przesuwak do zerowania licznika klatek po zwolnieniu blokady umieszczonej na górze kamery tuż przy samym liczniku
na górnej płaszczyźnie korpusu umieszczone są jeszcze inne elementy. od lewej strony - kółko powrotnego zwijania filmu z możliwością "zapamiętania" jakiego filmu aktualnie używamy, dalej sanki dla lampy błyskowej lub opcjonalnego wizjera dla innych obiektywów, licznik zdjęć z blokadą jego zerowania, spust migawki, skala światłomierza selenowego oraz jego pokrętło sterujące 
w części dolnej umiejscowiona jest dźwignia szybkiego naciągu, obok niej przycisk zwalniający blokadę wałka utrzymującego film do powrotnego zwijania, dalej mamy gniazdo statywowe oraz przycisk otwierania tylnej klapy umieszczony pod specjalną zasłonką która chroni przed przypadkowym otwarciem aparatu
komora filmu w stanie nienagannym. pięknie wyczerniona i właściwie bez śladów eksploatacji

soczewka tylna Xenona również w stanie idealnym
istotną sprawą przy zakupie jest fakt by sprawdzić czy pokazany powyżej nr seryjny obiektywu umieszczony od strony komory filmu jest identyczny jak te na froncie obiektywu (wokół soczewki i na migawce). jeśli tak jest to mamy pewność, że kamera nie jest poskładana z kilku różnych modeli. ten egzemplarz ma nr seryjny 4460206
pokrętło sterowania światłomierza - działanie podobne jak opisywany już przeze mnie nie raz światłomierz np. w późniejszych modelach rosyjskich Fedów
pokrętło powrotnego zwijania filmu. pod sankami nr seryjny korpusu - 533155
niewielkim mankamentem naszego egzemplarza jest brak trzpienia utrzymującego pokrywę światłomierza - dorobiłem już takowy, ale w czasie zdjęć na tą stronę nie był on jeszcze zamontowany i dlatego pokrywka trzymała się wówczas na taśmie klejącej. selenowy światłomierz działa i wydaje się wskazywać w miarę poprawnie, ale powiem szczerze, że podczas fotografowania nim i tak korzystałem z osobnego miernika światła
sygnatura na tylnej klapie jest piękna, a sama okleina nie jest wytarta i wygląda świetnie
teraz czas na Xenona - rewelacyjne szkło standardowe zachowane w idealnym stanie wizualnym i użytkowym. obiektyw osadzony w migawce Synchro Compur z zakresem czasów od 1 sek. do 1/500 sek. oraz czas B

Retina IIIC wyposażona jest coś na kształt "automatyki programowanej" - tak jak w niektórych Flexaretach. jest to system LVS - blokuje on pary ekspozycyjne tzn. łączy ustawienie czasu otwarcia migawki z odpowiednią przysłoną, tak więc zmiana jednego z tych parametrów automatycznie też drugi. oczywiście ma to swoje dobre i złe strony - ja osobiście często z tego korzystam jeśli uważam, że warunki oświetleniowe do fotografowania się nie zmieniają w istotnym zakresie to nie muszę za każdym razem mierzyć oświetlenia tylko przesuwam kombinacje park ekspozycyjnych
nastawianie ostrości to przyjemność w czystej postaci. pierścień działa pewnie i płynnie. na powyższym zdjęciu widzimy oprócz niego skale odległości oraz głębi ostrości, a także pierścienie czasów i przysłon
nr seryjny migawki Synchro Compur w tym egzemplarzu to 1962377
do kompletu oprócz oryginalnego pokrowca dołączony był także piękny, kodakowski filtr

poniżej kilka przykładowych "strzałów" z sylwestrowego, przedpołudniowego wyjazdu do Raciborza






film na którym były wykonane te zdjęcia to Fuji Superia o czułości ISO 200. skan na Epsonie V700 

dziś odkryłem fakt, że źle przeprowadzałem skanowanie filmów na tym jakby nie patrzeć nowym dla mnie skanerze i dlatego też zdjęcia zamieszczone w tym jak i chyba dwóch lub trzech poprzednich wpisach nie są takie jak być powinny (to wina mojej niewystarczającej znajomości oprogramowania do skanowania), ale stwierdziłem, że nie będę już ich usuwał - żałuję tego, ale niech już tak zostaną. od następnego razu postaram się zamieszczać skany lepszej jakości

Kodak Retina IIIC może nie jest najlepszym składanym aparatem małoobrazkowym na świecie, ale też ma tak wiele świetnych cech, że na pewno będzie jeszcze nie raz w moim użyciu, a jego ceny pewnie nadal będą się utrzymywać na pewnym poziomie