czwartek, 23 czerwca 2011

sentymentalna TTL-ka

wśród kilku Zenitów jakie już posiadamy brakowało nam i tego popularnego modelu TTL. był to pierwszy aparat lustrzany jaki kiedykolwiek miałem w rękach. taki sam model mieli moi Rodzice i pamiętam, że jak byłem mały wzbudzał we mnie wielkie zainteresowanie i bardzo chciałem nauczyć się go obsługiwać choć wydawało mi się to niesłychanie trudne. dziś jest u nas pomiędzy innymi kamerami

Zenit TTL
nie będę się rozpisywał za bardzo na temat tak popularnego aparatu - stron w internecie na jego temat jest mnóstwo, a i zbyt skomplikowany i nie jest. innowacyjnych rozwiązań raczej też nie posiada niemniej jednak chciałem go mieć choćby z sentymentu 
nasz egzemplarz nie jest w najlepszej kondycji wizualnej. ma nieco zdarty napis na pryzmacie, jest delikatnie powycierany na krawędziach korpusu. jest jednak całkowicie sprawny zarówno pod względem mechanicznym, optycznym jak i elektrycznym (działanie światłomierza)

konstrukcyjnie jest on podobny np. do opisywanego tutaj trochę wcześniej modelu 12XP. za wyjątkiem metody wskazań światłomierza niewiele go różni. tutaj jest wskazówka z prawej strony w wizjerze z naniesionymi symbolami "+" i "-" oraz "0". parametry ekspozycji dobieramy tak by wskazówkę wyśrodkować pomiędzy plusem i minusem i znajdowała się nad symbolem zera


nasz model jest z roku 1983 co można stwierdzić po numerze seryjnym - dwie pierwsze cyfry mówią o roku produkcji
obiektyw to standardowy Helios-44M-4 o ogniskowej 58mm i f=2 oraz numerze seryjnym 839579

poniedziałek, 6 czerwca 2011

owocny Bytom

jak co miesiąc chcieliśmy wybrać się i w czerwcu na targ staroci w Bytomiu - udało się. był to chyba jeden z najbardziej udanych zakupowo wyjazdów. zdobyliśmy w sumie 21 aparatów fotograficznych (w tym osiemnaście zostanie u nas) i jeden obiektyw z którego cieszę się najbardziej. siedemnaście kamer średnio i wielkoformatowych oraz cztery inne i bardziej popularne modele, a ponad wszystko to radości dostarczył mi tak długo szukany obiektyw stosowany w starych rzutnikach czy projektorach Lanterna Magica, ale także w kamerach wielkoformatowych (choć i w średnim formacie używano tego szkła) - obiektyw tupu Petzval. zapraszam do obejrzenia

siedemnaście wspomnianych wyżej kamer jest w bardzo różnym stanie - od tragicznego i wymagającego dużo pracy i cierpliwości do takiego, że wystarczy jedno popołudnie i wieczór i powinny być użyteczne. całe szczęście mam czas i chęci więc powoli będę je sobie remontował i przywracał do świetności (przynajmniej w miarę moich skromnych umiejętności mechaniczno-manualnych). pracę nad nimi zacznę od tych najmniej zniszczonych. są to głównie miechowe kamery formatu 9x12 lub 6x9 cm, lecz są i dwie wielkoformatowe o rozmiarze materiału światłoczułego 13x18 cm

najcenniejszą jednak dla mnie zdobyczą jest Petzval - obiektyw o ogniskowej 220 mm i f=3,5 - przynajmniej z moich doświadczalnych ustaleń tak wynika (bark opisu na tubusie czy wokół soczewek). jest to niesamowity obiektyw o nieprzeciętnej plastyce obrazu. będę chciał jak najszybciej go wypróbować. wyglądał o wiele gorzej ale domowej roboty pasta polerska składająca się z pasty do zębów, soli kuchennej i kwasku cytrynowego doprowadziła go do blasku i pięknego wyglądu
więcej dokładnych zdjęć i informacji zamieszczę w innym terminie. zapraszam do odwiedzin i śledzenia postępów pracy której efekty na pewno tutaj będą się pojawiać


niedziela, 29 maja 2011

97 lat. staruszek w doskonałej formie

najświeższy nasz zakup - dziś do nas dotarł. kamera na błony cięte formatu 9x12 cm. zapraszam do obejrzenia choćby ze względu na stan w jakim pozostał po upływie niemal wieku

Ica Volta 146
kupiony zestaw składa się nie tylko z kamery z matówką - należą do niego również piękny, skórzany futerał  zamykany na kluch oraz dwie sygnowane kasety w oryginalnych kopertach
jest to niemiecki aparat na błony cięte (lub płyty szklane) formatu 9x12 cm z roku 1914. produkowany w manufakturze Ica powstałej w 1909 roku mieszczącej się w Dresden. kamery były produkowane ręcznie. w 1927 roku warsztat Ica Goertz Erneman został połączony z firmą Contessa Nettel i wówczas z dwóch mniejszych powstała jedna duża firma Zeiss Ikon


kamera posiada ruchomą czołówkę na której jest zamontowany obiektyw - można nią przesuwać zarówno w płaszczyźnie poziomej jak i pionowej. niestety brak jest pokłonów. jest to podobna konstrukcja jak pokazywany kiedyś Voigtlander Avus
stan aparatu jest niemal idealny. gniazda statywowe nie noszą praktycznie żadnych śladów użytkowania (są dwa - do kadrów w pionie i poziomie)

sygnowana rączka do przenoszenia aparatu wygląda pięknie. czcionka jaką zostało wykonane wytłoczenie bardzo pasuje do całej bardzo szlachetnie wyglądającej kamery
sygnowana jest również pokrywa matówki nazwą firmy
mieszek mimo wielu lat zachował się w doskonałym stanie - brak nawet minimalnych przetarć czy uszkodzeń. oprócz kadrowania na matówce można również korzystać z lustra z lupką, które można obracać w zależności od zdjęcia poziomego lub pionowego
sama skrzynka aparatu również została oznaczona niewielkim logo z nazwą Ica i miejscem produkcji - Dresden

po wysunięciu miecha należy go umiejscowić we właściwym położeniu na szynach prowadniczych (jest odpowiednia zapadka w którą należy najechać czołówką z obiektywem). po tym zabiegu ostrość ustawiamy korzystając z suwaka ze skalą odległości znajdującego się po prawej stronie kamery patrząc z pozycji osoby fotografującej
 
obiektyw w jaki wyposażono ten aparat to Ica Novar-Anastigmat o jasności f=6,8 i ogniskowej 13,5 cm. w tym egzemplarzu ma on nr seryjny 639325. soczewki wyczyściłem i wyglądają teraz jak zupełnie nowe. nie były one zapleśniałe czy porysowane lecz delikatnie zabrudzone i przykurzone ze starości - udało mi się doprowadzić je do pięknego stanu
dostępne czasy otwarcia migawki zawierają się w zakresie od 1/25 do 1/100 sek. oraz czasy B i T 
przysłonę natomiast można przymknąć aż do wartości f=36. jest ona regulowana płynnie
pierścień tylny obiektywu (mocowany od strony matówki w środku miecha) jest również oryginalny i od tego samego obiektywu - zgodny nr seryjny
skrzynka aparatu jest również oznaczona numerem fabrycznym i serią. nasz egzemplarz posiada naniesiony nr K 61491
przysłona działa pewnie i płynnie w całym zakresie. nie ma na niej żadnych śladów oleju, rys czy innych zabrudzeń lub uszkodzeń mechanicznych
obraz na matówce jest duży lecz stosunkowo ciemny (maksymalny otwór względny obiektywu to f=6,3). dokładając do tego odległość miecha jaka musi być pokonana przez światło by paść ma matówkę otrzymujemy mało wygodny i komfortowy sposób kadrowania i nastawiania ostrości. oczywiście obraz na matówce jest odwrócony jednak tu dla wygody oglądania obróciłem zdjęcie w programie graficznym
dwie kasety na błony formatu 9x12 cm w oryginalnych kopertach oraz skórzany pokrowiec dopełniają całości

obie kasety są sygnowane i numerowane
na kopertach kaset opisanych w języku niemieckim znajdują się także krótkie, ręcznie nakreślone notki wykonane ładnym charakterem pisma

na pewno będę chciał spróbować pracy z tym aparatem ale pewnie wykonam nim jedynie papierowe negatywy (naświetlanie bezpośrednio papieru fotograficznego). jak tylko będę mieć jakieś fotografie z tej pięknej, starej kamery, zamieszczę je tutaj i podzielę się wrażeniami

sobota, 28 maja 2011

art deco - elegancik lat trzydziestych XX-go wieku

trochę przez przypadek staliśmy się właścicielami pierwszego w naszej kolekcji Rollei'a. mąż mojej Kuzynki Kasi - Tomek - odwiedził tą stronę (dowiedział się o niej chyba od moich Rodziców) i napisał do mnie maila, że ma tego typu kamerę i możemy jakoś się porozumieć, by ten aparat wstąpił do naszych szeregów. wymieniliśmy kilka maili i ostatecznie doszliśmy do consensusu. tym sposobem jest już u nas - obiecuję, że zapewnimy mu właściwą opiekę

wielkie podziękowania i pozdrowienia dla Kasi i Tomka - kawa do oblania transakcji u nas przy najbliższej nadarzającej się okazji

Rolleicord I Model 1 "Art Deco Rollei"
w zestawie jest jeszcze oryginalny futerał z wytłoczoną nazwą Rolleicord (niestety wymaga pozszywania) oraz filtr żółty. dopięty pasek Canona jest już moim udogodnieniem dla użytkowania
kamera ta sądząc po numerze seryjnym - 027603 - pochodzi z końcówki produkcji tego modelu. do jej końca zostało około 10 tysięcy egzemplarzy po wyprodukowanej sztuce którą posiadamy. ogólnie ten model Rolleicorda powstawał w latach 1933-1936 i posiadał numery seryjne od 05001do 37508. myślę, że nasz egzemplarz może być 1935 lub 1936 roku. przed tym modelem wyprodukowano tylko 5 tysięcy sztuk Rolleicorda I Model 1 "Regular" (bez zdobienia korpusu w złotą kratkę)
na tylnej klapie naniesione są tabele ułatwiające dobór poprawnych parametrów ekspozycji w zależności od panujących warunków oświetleniowych
na górnej części kamery (klapa kominka) widnieje znak firmowy Franke & Heidecke Braunschweig
w dolnej części okienko poglądowe niezbędne do właściwego ustawienia negatywu dla wykonania pierwszego zdjęcia - reszta przesuwu odbywa się kontrolując licznik zdjęć o którym nieco niżej
detale mimo upływu tylu lat wyglądają bardzo dobrze
licznik zdjęć jest sprzęgnięty z pokrętłem przesuwu błony. działa precyzyjnie i pewnie - klatki na negatywie są równo podzielone z idealnymi odstępami. poniżej samego licznika jest przycisk zerujący jego numerację
piękna stylistyka po upływie osiemdziesięciu kilku lat nadal robi wrażenie. oczywiście ząb czasu zaznaczył się na tej kamerze - zdobienie nie jest już tak pełne blasku i światłości, tu i ówdzie (szczególnie na drzwiczkach w dolnej części) odchodzi emalia lub lakier. cały aparat wymagał gruntownego czyszczenia. teraz jednak jest sprawny, czysty i funkcjonalny
wnętrze w stanie bardzo dobrym - ładnie wyczernione bez odprysków. obiektyw na pewno nie był odkręcany od korpusu kamery
płytka dociskowa również nie wygląda na mocno wysłużoną
aparat posiada obiektyw celowniczy (górny) Heidosmat Anastigmat o ogniskowej 75 mm i f=4 o średnicy filtra 28,5 mm. obiektyw roboczy (naświetlający - dolny) to Zeiss Triotar o ogniskowej 75 mm i f=4,5 (maksymalna wartość przysłony to f=32 !) o takiej samej średnicy mocowania filtrów jak obiektyw celowniczy. kamera wyposażona jest w migawkę Compur o czasach B, T oraz zakres od 1 sek. do 1/300 sek.
obraz na matówce jest całkiem niezły mimo wielu minionych lat. niestety matówka jest pęknięta, a z lustra złuszcza się warstwa srebra ale przecież po blisko dziewięćdziesięciu laty ma już prawo

wiele naszych aparatów dość długo czego na jakieś testy i próby z filmami - ten nie musiał - ja bym nie wytrzymał...
takie "foteczki bez ciśnień" jak nazywam tego typu zdjęcia, a efekty można zobaczyć poniżej. negatyw Rollei Superpan ISO 200 wywołany w Ilfosolu 1+14 w temp. 20 st. C przez 9 minut
Rafał - brat Judyty z Tatą i Aliją. w tle sama Judyta z wyczesywanym Amonem

trochę o psach bez psów...

piękne rozmycie tła mimo dość niewielkiej jasności obiektywu roboczego (f=4,5). bokeh ma naprawdę piękne kształty

jestem zachwycony działaniem prawie wiekowego aparatu - bez wielkich kosztów i niedużym nakładem pracy można go było doprowadzić do stanu użytkowego. teraz daje radość i z fotografowania nim jak i z samego patrzenia. jeszcze raz dziękuję Kasi i Tomkowi