środa, 21 grudnia 2011

Guliwer - 18x24

wreszcie dotarł ten olbrzym! największa kamera w całym zbiorze jak dotychczas. wielkoformatowy aparat miechowy formatu 18x24 cm. teraz napiszę tylko, że przy fotografowaniu tą kamerą ogranicza nas właściwie tylko i wyłącznie wyobraźnia, kreatywność i pomysły. krótki opis wkrótce - teraz wyjeżdżam w góry korzystając w pełni z urlopu
p.s. 
coś specjalnego i w pełni profesjonalnego z lat 70-tych ubiegłego wieku jest już w drodze do nas - to tak celem zaproszenia do odwiedzania bloga na bieżąco - wciąż powiększamy i uzupełniamy kolekcję

Mentor Panorama 1
po powrocie z gór i po Świętach, a jednocześnie wciąż na urlopie mogę w końcu uzupełnić wpis o niemal najnowszym nabytku
Mentor Panorama 1 to kamera formatu 18x24 cm (można oczywiście wykonywać także mniejsze formaty). produkowana była w DDR i firma ta była chyba najbardziej znaczącą jeśli chodzi o niemieckie aparaty studyjne. zakupiony przeze mnie zestaw składa się z kamery, czterech obiektywów o których później, pięciu kaset, dwóch roll-kaset, matówki i oczywiście szyny. statyw widoczny na zdjęciu był już wcześniej w moim posiadaniu 

kamera jest naprawdę duża i ciężka. nie ważyłem jej ale wydaje mi się, że spokojnie jej masa oscyluje w okolicach 12 kg!
aparat ten chyba właściwie nie ogranicza fotografa - posiada wszystkie możliwe ruchy przedniego i tylnego standardu. można nimi poruszać w górę i w dół, obracać i przechylać we wszystkie strony, a także przesuwać w płaszczyznach poziomej i pionowej (względem np. drugiego standardu)
kamerę praktycznie da się "powykręcać" we wszystkie możliwe strony. ograniczają nas pomysły oraz przy takim fotografowaniu pole krycia naszego aktualnie używanego obiektywu
matówkę można bez problemów przełożyć z pozycji poziomej do pionowej - nie jest to tak łatwe jak np. w aparacie Primar Reflex gdzie beż żadnego demontażu po prostu się ją obraca odbezpieczając jedną zapadkę (podobnie jak np. obraca się kasetę w Mamiyach RB czy RZ) ale też nie sprawia to problemów i nie jest czasochłonne
odbezpieczamy jedynie dwa górne zaczepy widoczne na powyższym zdjęciu i wyciągamy matówkę. po tej czynności już ukazuje nam się ogromna otchłań miecha zakończona płócienną migawką
w jej miejsce po wykadrowaniu i nastawieniu ostrości zakładamy kasetę załadowaną materiałem światłoczułym
lub ewentualnie od razu montujemy kasetę z roll-kasetą i wówczas czynności kadrowania, ostrzenia, a następnie naświetlenia wykonujemy bez dodatkowego demontażu jakiegokolwiek innego elementu kamery (kaseta owa posiada bowiem w jednej prowadnicy zarówno matówkę jak i roll-kasetę)

miech jest długi - można nim manipulować wg uznania i aktualnie używanego obiektywu oraz chęci uzyskania skali odwzorowania. w tym dokładnie egzemplarzu jest on w stanie niemal idealnym!
pięknie sygnowany przedni standard. niektórzy pewnie by na to nie zwrócili uwagi ale mnie osobiście ogromnie cieszy to, iż litery nie są powycierane i można je bez problemu odczytać i podziwiać piękną czcionkę jaką został ów napis wykonany
płótno migawki jest w rewelacyjnym stanie, a co najważniejsze migawka pracuje poprawnie (wyjątkiem jest jedynie najkrótszy czas 1/125 sek. na którym druga jej kurtyna lubi się zawiesić). ja i tak pewnie na początku będę używał tej kamery do wykonywania papierowych negaty6wów więc myślę, że nie będę i tak korzystał z tak krótkich czasów jeśli światłoczułość papieru ma wartość około 3-5 ISO  
tu przedstawiona jest otwarta migawka na czasie Z - odpowiednik czasu T w innych aparatach
standardy posiadają znaczniki (czerwone kropki) pozycji neutralnej - bez przesunięć oraz blokadę przesuwu poziomego po szynie za pomocą dźwigni
miech jak pisałem wcześniej jest naprawdę w stanie niemal fabrycznym
jako, że mam obiektyw na którym ogromnie mi zależy, a który nie ma wbudowanej migawki dlatego też bardzo chciałem zakupić kamerę z migawką wbudowaną (zastanawiałem się jeszcze nad Globicą o tym samym formacie). Mentor ma ją zabudowaną w przednim standardzie
migawka oferuje nam czasy z zakresu od 1/125 sek. do 1/2 sek., a także czasy 1 i 2 sek. raz B i Z (T) oraz oddzielny czas synchronizacji. powyżej pokrętła jej naciągu znajduje się także gniazdo synchronizacyjne do lamp błyskowych
poniżej naciągu znajduje się spust z podłączonym na stałe wężykiem oraz pokrętło z dźwignią do ustawiania czasów 1/4, 1/2, 1 oraz 2 sekundy
wężyk jest zamontowany na stałe co jest bardzo wygodne i praktyczne (nie zapomnimy go wziąć ze sobą na sesję, a używanie go jest wskazane by nie wprowadzać niepożądanych drgań podczas ewentualnego wyzwalania migawki ręką na przycisku)
obraz na matówce jest dość ciemny i oczywiście odwrócony (tutaj dla wygody oglądania już go obróciłem w programie graficznym). z tego też powodu kamera ma zamontowany nad tylnym standardem niewielki stelaż podtrzymujący zarzucaną na głowę fotografa płachtę by ograniczyć dopływ zewnętrznych promieni światła jeszcze bardziej utrudniających ustawienie ostrości


w zakupionym zestawie były też cztery podwójne kasety wraz z wkładkami na różne formaty
powyżej chciałem pokazać jak przebiega kadrowanie i naświetlanie na materiałach typu 120 z roll-kasetą. najpierw przesuwamy roll-kasetę w jej skrajne lewe położenie w dużej kasecie montowanej w miejsce matówki 18x24 cm (patrząc z pozycji fotografującego) i kadrujemy na małej matówce. po wybraniu kadru i nastawieniu ostrości przesuwamy kasetę w prawo i już zamiast małej matówki w jej miejscu mamy roll-kasetę załadowanym filmem 120. proste, łatwe i bez demontażu dodatkowych elementów. niemniej jednak nie po to kupiłem kamerę 18x24 by naświetlać nią zdjęcia 6x9 czy 6x4,5 cm - do tego typu zdjęć mam inne aparaty
budowa roll-kasety nie jest skomplikowana i przypomina tradycyjną stosowaną w wielu aparatach miechowych 6x9 cm
w komplecie były także ramki formatowe dla formatów 6x4,5, 6x6 oraz 6x9 cm, a także jedna pojedyncza kasetka

teraz czas na obiektywy które są w zakupionym zestawie - a są ich aż cztery sztuki. każdy z nich to Tessar ze stajni Carla Zeissa
pierwszy z nich ma ogniskową 180mm i f=1:4,5. to szkło o najkrótszej ogniskowej z zestawu (odpowiednik ogniskowej około 26 mm dla "małego obrazka")
obiektywy nie są w złym stanie ale też nie są w stanie idealnym - posiadają niewielkie zabrudzenia i niektóre minimalne ślady pleśni. niemniej jednak póki co nie będę ich czyścił, bo są to ślady tak niewielkie, że uważam, iż nie będą przeszkadzać i utrudniać pracy
ten Tessar ma nr seryjny 9642
tylna soczewka jest w bardzo ładnym stanie, a co dla mnie ważne na pierścieniach utrzymujących soczewki nie widać śladów rozkręcania co bardzo mnie cieszy gdyż wiem, że nikt wcześniej nie "grzebał" przy tych cudownych szkiełkach 
przysłonę maksymalnie w tym najmniejszym obiektywie można przymknąć do wartości f=32

w każdym z obiektywów przysłony są wielolistkowe i pracują idealnie w całym zakresie tworząc cudowne niemal idealne koło po ich przymknięciu
wewnątrz też nie jest najgorzej i tak jak pisałem póki co nie zamierzam poprawiać tych niewielkich mimo wszystko niedoskonałości

drugim pod względem rozmiaru Tessarem jest ten o długości ogniskowej 250 mm i f=1:4,5 (odpowiednik ogniskowej około 35 mm dla filmu typu 135)
jest większy i cięższy od poprzedniego czego łatwo się domyślić. jego nr seryjny to 4165

by za bardzo się nie rozpisywać tym bardziej, że stan obiektywów jest bardzo zbliżony do siebie, a jednocześnie zdjęcia pokazują wszystko po prostu będę zaznaczał najważniejsze rzeczy




trzeci Tessar ma 300mm i f=1:4,5 (ten natomiast to odpowiednik ogniskowej około 44 mm dla tradycyjnej lustrzanki małoobrazkowej)
jego nr seryjny to 2328

podobnie jak w poprzednich obiektywach maksymalne przymknięcie przysłony to wartość f=32


ostatnim szkłem z zestawu jest Tessar o ogniskowej 360mm i f=4,5 - naprawdę duże szkło! (odpowiednik ogniskowej około 52 mm dla "małego obrazka")


tutaj przysłonę można już przymknąć aż do wartości f=45

przysłona również perfekcyjna! ech... :-)
na obecną chwilę to chyba byłoby wszystko co mogę napisać o tej kamerze. oprócz tego chyba jeszcze tylko to, że naprawdę bardzo się cieszę, iż udało mi się ja nabyć i to w takim zestawie i stanie technicznym. jak tylko wykonam nią pierwsze zdjęcia będę chciał się na pewno nimi tutaj podzielić. na początku będą to papierowe negatywy, a kiedyś może pokuszę się o posmakowanie techniki mokrego kolodionu. póki co jednak muszę poczynić kolejne kroki by w ogóle móc zrobić pożytek z tego olbrzyma, ale o tym w kolejnym wpisie

niedziela, 11 grudnia 2011

nadciąga Guliwer!

może już we wtorek zasilimy zbiór czymś naprawdę duuużym!
już nie mogę się doczekać. jak tylko dotrze postaram się niedługo później zaprezentować to co kupiłem. 
do szybkiego więc...

czwartek, 8 grudnia 2011

druga "F-ka"

do kolekcji dołączył aparat ze stajni Nikona z serii profesjonalnej "F". tym razem jest to model F2. tytuł jest więc adekwatny zarówno do modelu jak i do drugiego korpusu serii "F" w naszym zbiorze (mamy jeszcze model F3 opisywany i prezentowany jakiś czas temu na stronach tego bloga). zapraszam do obejrzenia

Nikon F2 Photomic (DP-11)
kamera prezentowana tutaj przeze mnie jest drugim z kolei Nikonem serii "F". została wprowadzona na rynek w 1971 roku i produkowana była do roku 1980
nasz egzemplarz wyposażony jest w obiektyw Nikon Nikkor 50mm i f=1:2 oraz pryzmat z pomiarem światła o symbolu DP-11. jest to wersja Photomic. cała seria Nikonów F składa się z sześciu modeli od F do F6. póki co mamy tylko dwa z nich - F2 i F3. kiedyś miałem też F4 ale obecnie tylko te dwa modele są w naszym posiadaniu

aparat działa całkowicie bez baterii - źródło zasilania potrzebne jest jedynie do pracy światłomierza wbudowanego w pryzmat. na jego górnej części widać okienko ze wskazówką z którego odczytuje się poprawne ustawienie parametrów ekspozycji
pryzmat jest oczywiście demontowalny jak przystało na profesjonalną serię aparatów
nasz egzemplarz nie wygląda najlepiej... chciałbym wierzyć, że był tak mało używany jak poprawnie działa mechanicznie. niestety nie oszukuję się i wiem, że takie ślady nie powstają od noszenia w torbie fotograficznej. oczywiście wolałbym ładniejszy egzemplarz jako pasjonat, niemniej jednak przede wszystkim cieszy mnie to, iż wszystkie jego funkcje łącznie z pomiarem światła i samowyzwalaczem działają całkowicie właściwie.  srebrny przycisk po lewej stronie okularu służy do zdejmowania pryzmatu
kamera wyposażona jest także w funkcję wielokrotnej ekspozycji - jest to bardzo prosto zrealizowane. po prostu kiedy chcemy nałożyć kilka klatek na siebie bez przesuwu negatywu za każdym razem przed naciągnięciem migawki wciskamy przycisk służący rozsprzęgleniu rolki zębatej do przesuwu filmu (to ten który naciskamy kiedy chcemy zwinąć film do kasety po wykonaniu ostatniego zdjęcia)
ten dokładnie egzemplarz korpusu ma nr seryjny F2 7777411
piękny wygrawerowany napis "Nikon" znajduje się na frontowej części korpusu i ukazuje się dopiero po zdjęciu pryzmatu z body
DP-11 posiada przeniesienie ustawień z pokrętła przy samym pryzmacie na regulator na korpusie. jest to realizowane za pomocą kołka mogącego zasprzęglić się z właściwym kółkiem nastawczym czasu otwarcia migawki tylko w jednym i właściwym położeniu. migawkę da się otwierać z najkrótszym czasem 1/2000 sek. a najdłuższym 10sek. korpus posiada także czas oznaczony czerwoną kreską i jest to najkrótszy czas synchronizacji z lampą błyskową i wynosi 1/80 sek.
samowyzwalacz ma wyskalowaną tarczę o dwojakim znaczeniu - pierwsze z nich to opóźnienie samego wyzwolenia migawki (tradycyjny samowyzwalacz), a drugie to czasy otwarcia migawki w sekundach przy korzystaniu z trybu pracy "T" o którym niżej. powyżej dźwigni samowyzwalacza jest dźwignia do wstępnego podnoszenia lustra oraz przycisk do podglądu głębi ostrości
przy przycisku spustu migawki znajduje się trzypołożeniowy wybierak - położenie neutralne w środku (do zwykłego i najczęstszego fotografowania), lewe oznaczone literą "T" - służy do wykonywania zdjęć na długich czasach naświetlania z wykorzystaniem samowyzwalacza oraz prawe oznaczone literą "L" - które jest po prostu blokadą spustu. wybierak możemy przestawić po podciągnięciu go do góry i jednoczesnym przekręceniu w odpowiednie położenie. pomiar światła zaczyna działać natomiast gdy delikatnie odchylimy dźwignię szybkiego naciągu i pojawi się na korpusie czerwona kropka. licznik zdjęć jest także sprawny i samozerujący się przy każdym otwarciu tylnej klapy korpusu
technicznie aparat jest w rewelacyjnym stanie - wnętrze nie wygląda na wyeksploatowane lecz przetarcia do mosiądzu na krawędziach korpusu czy dźwigni naciągu raczej nie pozostawia złudzeń. dowodzi to tylko, że kiedyś materiały i ich odporność były na niewiarygodnie wręcz wysokim poziomie 
migawka płócienna o przebiegu poziomym powleczona jest gumą - jej stan również nie budzi najmniejszych nawet zastrzeżeń. wygląda i pracuje naprawdę rewelacyjnie

pryzmat z pomiarem światła ma symbol DP-11 i nr seryjny 332293. ponoć ten typ pryzmatu jest najbardziej pożądanym spośród całej rodziny wymiennych "główek" Nikona F2. pomiar światła jest łatwy do odczytu, można z niego korzystać zarówno patrząc przez wizjer jak i kadrując "z brzucha" ponieważ okienko pomiarowe jest także na jego wierzchniej części 
aparatem możemy pracować spoglądając tradycyjnie przez okular w pryzmacie lub też jak np. w lustrzankach dwuobiektywowych kadrując bezpośrednio na matówce - obraz jest czysty, kontrastowy, ładnie nasycony i czytelny
kupiłem ten aparat wyposażony w oryginalny obiektyw Nikon Nikkor o ogniskowej 50mm i f=1:2. jego nr seryjny to 3775009. nie jest to "czarny koń" optyki nikonowskiej niemniej jednak nie mieliśmy go jeszcze w zbiorze - teraz godnie stoi obok innych 50-tek. powłoki oraz same soczewki są w bardzo dobrym stanie. wewnątrz nie ma śladów pleśni czy kurzu
przysłona działa perfekcyjnie w całym zakresie, a jej listki są suche i działają bez opóźnienia
"szkiełko" wyprodukowane w Japonii, a nie jak nowe "pięćdziesiątki" w Chinach lub Tajwanie. próbowałem podpiąć ten obiektyw do cyfrowego D80 i pobieżnie nie wydaje mi się by był to marny obiektyw. nieco więcej będę mógł jednak powiedzieć po naświetleniu rolki negatywu lub slajdu pełnej klatki 36x24mm, a nie  pełnowymiarowej matrycy. jak coś będę miał pewnie zamieszczę
na dziś to tyle - idę walczyć z myślami o nowym zakupie :-)
do szybkiego...